Zdrowa synergia – jak łączyć zioła, by zwiększyć ich skuteczność przeciwko infekcjom?

Kończy się styczeń, a zimy jak nie było, tak nie ma. Dni powoli stają się coraz dłuższe, co jest sygnałem, że już niedługo pożegnamy się z najbardziej ponurym okresem w roku. Noce wciąż jednak pozostają długie, a nasza odporność na infekcje osłabiona. Co tu dużo mówić, jesteśmy zwyczajnie zmęczeni niskimi temperaturami, kiepską pogodą i małą ilością światła dziennego.  Trudno oprzeć się wrażeniu, że bakterie i wirusy, głównie te atakujące układ oddechowy, tylko na to czekały i właśnie zacierają mikroskopijne łapki, szykując się do zmasowanego ataku na nos, zatoki, gardło, oskrzela i płuca. Na dodatek zewsząd docierają do nas niepokojące pogłoski o morderczym koronawirusie z Azji, wywołującym zapalenie płuc… Nie da się ukryć, że obecnie nasz system obronny jest słabszy niż jeszcze kilka miesięcy temu. Wszystko przez to, że wychładzamy i przesuszamy błony śluzowe (np. nosa), produkujemy mniej witaminy D (z powodu niedostatku światła słonecznego), a nasze pożywienie zawiera mniej witamin niż wiosną i latem.

I co teraz?

Wiedząc, że nasz układ odpornościowy jest osłabiony, mamy właściwie dwie drogi. Albo nie zrobimy z tym nic i po raz kolejny pozwolimy choróbskom powalić nas na co najmniej dwa tygodnie, albo postaramy się znaleźć sposób na przechytrzenie mikroskopijnych bandytów. Jako ludzie rozsądni, pierwszej możliwości nie bierzemy, oczywiście, pod uwagę. Dlatego też skupmy się obecnie na tej drugiej.

Szukając informacji o tym, co pomoże nam przetrwać jesień i zimę w dobrym zdrowiu, bez wątpienia natrafimy na to, co wymyślili już wcześniej nasi (i nie tylko nasi) przodkowie. Jak wiadomo, tradycyjna medycyna wszystkich kultur stoi ziołami, toteż na ziołach się skupimy. Immunostymulatorów – czyli tych spośród nich, które wzmocnią nadwątlone siły naszego układu odpornościowego – znajdziemy na pęczki.

Dowiemy się też o istnieniu tajemniczego “efektu synergii”. Choć sformułowanie to może brzmieć obco i zgoła magicznie, szybko przekonamy się, że nie oznacza ono nic nadprzyrodzonego. Nieraz mówimy “co dwie głowy, to nie jedna”, kiedy z czyjąś pomocą rozwiążemy problem. Może to nieco zaskakujące, ale w takich właśnie przypadkach wykorzystujemy synergię dwóch umysłów. Połączenie sił intelektualnych okazuje się znacznie skuteczniejsze niż mogłaby być oddzielna praca dwóch mózgów.

W przyrodzie często występuje coś takiego. Można wręcz powiedzieć “co dwa zioła, to nie jedno” i będzie to całkiem niezłe wyjaśnienie efektu synergii. Każde zioło zawiera bowiem mnóstwo substancji biologicznie aktywnych. Niejednokrotnie bywa tak, że połączenie związków występujących w dwóch różnych ziołach pozwala na skuteczniejszą walkę z danym problemem, niż gdyby te dwa zioła stosować osobno. Może to wynikać np. z różnych mechanizmów działania, które jednak prowadzą do tego samego. Jeśli na przykład zioło A hamuje rozwój wirusów, a zioło B pobudza pracę układu odpornościowego, stosowanie każdego z osobna pomoże poczuć się lepiej. Ale jeśli zastosujemy je razem, wirusy zostaną wzięte w krzyżowy ogień, a infekcja zostanie pokonana znacznie szybciej.

Zestawmy tu sobie najpopularniejsze zioła wspierające odporność: eleuthero, ashwagandha, żeń-szeń, astragalus, cistanche, shitake, he shou wu, reishi, schisandra, maitake, cordyceps, gynostemma, lion’s mane, andrografis, goji, guduchi, imbir, royal jelly, magnolia, chaga. Uff… Mamy tu preparaty roślinne, grzybowe, a nawet mleczko pszczele, a więc coś pochodzenia zwierzęcego. Jak się w tym nie pogubić? Na pierwszy rzut oka wszystkie działają podobnie… Co więc łączyć z czym, żeby ten efekt synergii otrzymać?

I dlatego właśnie zbierzmy jeszcze kilka informacji odnośnie szczegółów działania każdego z tych ziół, a także o tym, jaki efekt przynosi ich połączenie.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

To prawda, że wszystkie wymienione wyżej zioła oddziałują na układ odpornościowy. Ale w działaniu każdego z nich można zaobserwować pewne niuanse, które stanowią wskazówki co do jego stosowania. Ponieważ wiemy, że nasz układ odpornościowy jest na dzień dzisiejszy osłabiony, warto byłoby zacząć działać jeszcze zanim przyczepią się do nas chorobotwórcze mikropaskudztwa.

Jedną z polecanych w tym celu roślin jest traganek błoniasty (Astragalus membranaceus). Niektórzy znawcy ziołolecznictwa uważają, że należy go stosować wyłącznie w profilaktyce, a nigdy w przypadku, gdy infekcja już się rozwinie. Znakomitą parę do niego stanowi ashwagandha (Withania somnifera). Związki aktywne ashwagandhy nasilają namnażanie się leukocytów – białych ciałek krwi – natomiast te z traganka pobudzają do pracy makrofagi, pożerające intruzów, którym udało się przeniknąć przez bariery zabezpieczające organizm. Dodatkowo działanie tych dwóch roślin obejmuje wsparcie organizmu w sferze psychicznej i fizycznej, dzięki czemu są one w stanie poprawić odporność na stres, a także wzmocnić regenerację komórek i tkanek.

 

Jako wsparcie układu immunologicznego sprawdzi się też inna para: cytryniec chiński (Schisandra chinensis) i jagody Goji (Lycium barbarum). Pierwszy z nich to adaptogen, a więc roślina, która kompleksowo wspiera funkcjonowanie całego organizmu. Wyniki badań naukowych wskazują, że jego stosowanie zapobiega spadkowi odporności spowodowanemu przez przedłużający się stres. Jagody Goji natomiast zawierają kompleks polisacharydów, który wzmacnia wspomniane już makrofagi oraz limfocyty T – komórki niezbędne m.in. do prawidłowej regulacji odpowiedzi na wtargnięcie do organizmu patogenów. Wykazano również, że pomagają one podnieść odczuwany poziom energii i poprawiają jakość snu. Połączenie tych dwóch roślin sprawdzi się więc szczególnie w okresie wzmożonego obciążenia obowiązkami.

 

Azja Wschodnia to miejsce, gdzie powstawały jedne z najlepiej na świecie znanych systemów medycyny tradycyjnej. Stamtąd też pochodzi kolejna para, tym razem grzybów. Żagwica listkowata (Grifola frondosa), znana jako maitake, zawiera beta-D-glukan. Jest to związek z grupy beta-glukanów, które pozwalają zwiększyć liczebność i aktywność białych ciałek krwi. Należy do nich również lentinan – najważniejsza substancja biologicznie aktywna występująca w twardniku japońskim (Lentinula edodes), zwanym shiitake. W tradycji Wschodu te dwa grzyby uważane są za znakomity duet wspierający nie tylko odporność, ale również pracę i zdrowie wątroby.

 

Ale jeśli już zachorujemy…

… to wtedy sięgnijmy po inne kompozycje. Na przykład po kolejną parę z Azji Wschodniej: eleuterokoka kolczastego (Eleuthero senticosus), zwanego eleuthero, i brodziuszkę wiechowatą (Andrographis paniculata), czyli andrografis. Eleuthero jest adaptogenem, zatem generalnie pomoże wzmocnić organizm osłabiony przez chorobę. Ale, co najważniejsze, nasila namnażanie się białych ciałek krwi oraz ich aktywność, a przy tym nie dopuszcza do nadmiernego rozwinięcia się stanu zapalnego. Wraz z andrografisem działają przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo, dzięki czemu nie tylko wspomagają układ odpornościowy w walce np. z przeziębieniem czy grypą, ale także ułatwiają mu zadanie, eliminując część patogenów.

 

Druga para będzie składała się z grzybów: maczużnika chińskiego (Cordyceps sinensis) i błyskoporka podkorowego (Inonotus obliquus) zwanego chaga. Cordyceps pochodzi z Himalajów i jest chętnie stosowany przez tamtejszą ludność jako środek wzmacniający. Zawiera polisacharydy, które zwiększają produkcję przeciwciał przez limfocyty B oraz same zwalczają bakterie i wirusy. Chaga natomiast jest źródłem wspomnianych wcześniej beta-glukanów, które pomagają zwiększyć liczebność limfocytów i makrofagów. Znawcy ziołolecznictwa uważają, że to połączenie jest szczególnie skuteczne przeciwko infekcjom obejmującym drogi oddechowe.

 

 

Nie porzucając tematu dalekowschodnich ziół, przyjrzyjmy się teraz jiaogulan (Gynostemma pentaphyllum) i guduchi (Tinospora cordifolia). Obie te rośliny są adaptogenami, więc pomagają zwiększyć witalność organizmu. Bogactwo związków biologicznie czynnych w zawartych w guduchi – alkaloidów, terpenów i polisacharydów – sprawia, że jest to świetny immunostymulant. Jiaogulan również nasila odpowiedź immunologiczną, głównie poprzez aktywację limfocytów B i T. Połączenie tych dwóch roślin stanowi znakomitą broń przeciwko infekcjom obejmującym górne drogi oddechowe. Może też przydać się alergikom, ponieważ zarówno guduchi, jak i jiaogulan wykazują aktywność przeciwhistaminową, a dodatkowo T. cordifolia ma udowodnione działanie łagodzące alergiczny nieżyt górnych dróg oddechowych, kichanie czy kaszel.

 

Z wymienionych na początku popularnych ziołowych immunostymulatorów możemy złożyć jeszcze jeden synergiczny zestaw, który sprawdzi się w przypadku infekcji. Będzie to magnolia (Magnolia officinalis) i imbir (Zingiber officinale). Imbir wykazuje zdolność do hamowania wzrostu i rozwoju rozmaitych chorobotwórczych drobnoustrojów, w tym wirusów powodujących przeziębienie. Wykazano również, że ekstrakt z jego kłącza hamuje działanie cyklooksygenazy 2 (COX-2) – enzymu wytwarzanego w miejscu, w którym dochodzi do stanu zapalnego. Jest to taki sam mechanizm, jaki stoi za działaniem niesterydowych leków przeciwzapalnych (NLPZ). Główne składniki biologiczne aktywne występujące w magnolii również działają przeciwzapalnie i przeciwbólowo. Dodatkowo magnolia pomaga wyciszyć się, co również może być korzystne w przypadku infekcji, kiedy zatkany nos czy bolące zatoki utrudniają zaśnięcie.

A po chorobie?

Ustąpienie gorączki czy kataru często przyjmujemy za znak, że ostatecznie pokonaliśmy atakującą nas infekcję i możemy spokojnie wrócić do trybu życia sprzed choroby. Najczęściej zresztą jest to konieczność, bo wzywają nas obowiązki, które mają nieprzyjemną tendencję do nawarstwiania się. A przecież nasz organizm jest wyczerpany walką z wirusami i bakteriami. Dlatego nie możemy tak po prostu rzucać się w wir wymagającej pełni sił codzienności. Możemy za to znowu wykorzystać synergiczny efekt ziół.

Co bardziej kojarzy się ze wzmocnieniem niż żeń-szeń (Panax ginseng)? Stosowany od pięciu tysięcy lat właśnie ze względu na swoje wielokierunkowe korzystne działanie na zdrowie, przyda nam się również teraz – jako wsparcie układu odpornościowego. Zawarte w nim polisacharydy i ginsenozydy stymulują odpowiedź immunologiczną, w tym produkcję przeciwciał i aktywność makrofagów. Znakomitą parę stanowi dla niego mleczko pszczele, nazywane z angielskiego royal jelly. Działa ono przede wszystkim przeciwzapalnie, ale także zwiększa aktywność limfocytów B. Na wypadek, gdyby drobnoustroje chciały zaatakować ponownie. A poza tym – żeń-szeń, szczególnie w połączeniu z mleczkiem pszczelim, stanowi znakomite wsparcie dla sił fizycznych, nadwątlonych przez przebytą chorobę.

Niejednemu psu Burek, a niejednej roślinie żeń-szeń, nawet jeśli jest to nazwa tylko zwyczajowa. Tym razem mamy do czynienia z żeń-szeniem pustynnym (Cistanche tubulosa). Podobnie jak ten właściwy, jest on rośliną adaptogenną. Stymuluje namnażanie się białych ciałek krwi, szczególnie u osób starszych, u których z natury rzeczy układ odpornościowy jest osłabiony. Jeśli połączymy go z rdestem wielokwiatowym (Polygonum multiflorum), zwanym he shou wu, uzyskamy dodatkowe wsparcie. He shou wu bowiem ma udowodnione działanie hamujące wzrost i rozwój niektórych gatunków bakterii, w tym np. gronkowca złocistego. Poza tym obie te rośliny pomagają zwiększyć wydolność psychofizyczną, dzięki czemu będą bardzo przydatne w okresie rekonwalescencji. Z dodatkowych korzyści płynących z ich stosowania zadowoleni będą przede wszystkim ci, którym zależy na pięknych włosach,  bowiem cistanche i he shou wu rewelacyjnie wpływają na ich kondycję.

Spośród wymienionych na samym początku immunostymulatorów pozostały już tylko dwa: lakownica żółtawa (Ganoderma lucidum), czyli reishi, i soplówka jeżowata (Hericium erinaceus), nazywana lwią grzywą (z angielskiego lion’s mane). Reishi zawiera beta-glukany i polisacharydy, które aktywują limfocyty T i makrofagi, pozwalając utrzymać sprawne działanie układu odpornościowego. Soplówka natomiast zawiera związki biologicznie aktywne, które nasilają produkcję interferonu, a tym samym pobudzają wytwarzanie leukocytów. Dodatkową korzyścią płynącą z połączenia tych grzybów jest wsparcie dla ośrodkowego układu nerwowego, związane ze zwiększeniem poziomu neurogenezy i działaniem neuroprotekcyjnym.

Warto pamiętać…

… że każda choroba może być groźna. To, co dopada nas każdej jesieni czy zimy to wprawdzie najczęściej zwykłe przeziębienie, ale nie możemy bagatelizować stanu naszego zdrowia. Zazwyczaj pomogą na nie domowe sposoby, do których zaliczają się też ziołowe suplementy. Ale jeśli po tygodniu dalej będziemy chorzy, albo jeśli w ciągu tych siedmiu dni objawy będą się nasilać, koniecznie należy udać się do lekarza, który dokładnie nas zdiagnozuje i zadecyduje o dalszym leczeniu.

A na koniec…

 

 

Dla czytelników naszego bloga mamy specjalną ofertę – do końca lutego wszystkie preparaty immunostymulujące dostępne są z 20% rabatem. Podczas zakupów wystarczy podać kod IMMUNO-20.

 

PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.