Sny – efekt uboczny czy wrota do nieświadomości?

W języku polskim słowa „sen” używamy w więcej niż jednym znaczeniu. Odnosi się ono zarówno do treści marzenia sennego (ang. „dream”), jak i stanu czynnościowego ośrodkowego układu nerwowego, charakteryzującego się bezruchem i zniesieniem świadomości (ang. „sleep”). Słowem „sen” możemy określić nasze plany i marzenia – Martin Luther King miał sen („I have a dream”, co można także przetłumaczyć jako „mam marzenie”) o równości i braterstwie bez względu na kolor skóry.

Sny („dreams”) towarzyszą ludzkości od zarania dziejów, podobnie jak interpretacje ich treści, często zagadkowych i niezrozumiałych. W przeddzień podjęcia ważnej decyzji Babilończycy sypiali w świątyniach, wierząc, że we śnie otrzymają wskazówkę od bogów. Grecy, chcąc otrzymać poradę na temat zdrowia, sypiali w świątyniach Eskulapa, a Rzymianie – Serapisa. Egipcjanie sporządzali „senniki” – księgi z wyjaśnieniami snów. W Starym Testamencie opisany jest sen faraona o siedmiu krowach tłustych i siedmiu chudych, zinterpretowany przez biblijnego patriarchę Józefa jako zapowiedź siedmiu lat dobrobytu, po których nastąpi siedem lat nieurodzaju. Zhuangzi, chiński filozof i mistrz taoizmu śnił, że jest beztrosko latającym motylem. Po przebudzeniu zaczął rozważać, czy jest Zhuangzi, któremu przyśnił się motyl, czy motylem, któremu przyśnił się Zhuangzi. Mędrzec słusznie zauważył, że podczas snu ludzie nie zdają sobie sprawy, że śnią (wyjątkiem są tzw. „świadome sny” spowodowane paraliżem przysennym). W Europie jako pierwszy poruszył ten temat Kartezjusz w dziele Méditations Metaphysiques.

Marzenia senne i próby ich interpretacji fascynowały ojców psychologii: Zygmunta Freuda i Carla Gustawa Junga. Uważali oni, że przez sny wyraża się nasza nieświadomość, nasze obawy, lęki i ukryte pragnienia. Nawet dziś, w dobie rozwoju nauk o mózgu, marzenia senne są dla nas zagadką.

Analiza snów w psychologii

O ile próby zinterpretowania snów towarzyszyły ludzkości przez tysiąclecia, podwaliny pod psychologiczną analizę treści marzeń sennych położono dopiero na przełomie XIX i XX wieku. W 1899 roku Zygmunt Freud opublikował swoje pierwsze poważne dzieło – Objaśnianie marzeń sennych. Dokonał tym samym przełomu w podejściu do snów. Wcześniej ludzie postrzegali marzenia senne jako coś „z zewnątrz”, ich źródeł doszukiwali się raczej w obszarze religii/metafizyki (Chrześcijaństwo nie było przychylne owym praktykom), niż we własnej psychice. Freud twierdził, że „kto (…) nie umie objaśnić sobie, jak powstają obrazy senne, ten daremnie będzie próbował zrozumieć fobie, natręctwa i obłędne rojenia”.

Na podstawie analizy materiałów zebranych z literatury i z wywiadów z przyjaciółmi oraz pacjentami Freud wysnuł tezę, że marzenia senne są fasadą, za którą ukrywają się „utajone życzenia” – najczęściej o charakterze seksualnym. Owe skryte pragnienia przejawiają się w snach w sposób niejasny i symboliczny, ponieważ są modyfikowane przez tzw. „cenzora snu” – wymogi kulturowe nie pozwalające na realizację nieakceptowalnych społecznie życzeń. Zdaniem ojca psychoanalizy treść snu jest efektem kompromisu zawartego między utajonym życzeniem i cenzorem snu. Wynika stąd, że analiza symboli i metafor zawartych w snach może nam wiele powiedzieć o – często nieświadomych – pragnieniach osoby, a także pomóc zrozumieć, gdzie tkwi źródło jej problemów i zaburzeń. Co ciekawe, badacze ze Stanów Zjednoczonych, Indii i Korei Południowej wykazali, że współcześni ludzie – zarówno w kulturze Zachodu, jak i Wschodu – postrzegają sny w podobny sposób, co Freud. Badani doszukiwali się w snach ukrytych znaczeń, ale większą wagę przywiązywali do treści potwierdzających słuszność ich przekonań i postępowania – takie sny postrzegali jako znaczące, zaś te nieprzyjemne i niezgodne z „Ja” odrzucali, jako „tylko sny”.

Carl Gustav Jung – wybitny psycholog, uczeń i współpracownik Freuda – również przykładał dużą wagę do analizy snów, ale nie zgadzał się z freudowskim panseksualizmem – przypisywaniem wszystkim treściom kontekstu seksualnego. Jung uważał, że znaczenie snów jest indywidualne i wynika z doświadczeń jednostki, ale pewne symbole są uniwersalne – nazwał je „archetypami” i wyróżnił ich dwanaście: Cień – „zwierzęca” strona człowieka, Anima/Animus – męski aspekt osobowości kobiety i kobiecy aspekt osobowości mężczyzny, Matka, Ojciec, Stary Mędrzec – reprezentacja tzw. „nieświadomości zbiorowej”, Jaźń – dążenie do pełni i doskonałości, Bohater – potężny heros zwalczający zło, Niewinny/Sierota, Męczennik/ Wojownik (niekoniecznie zwycięski), Wędrowiec/ Mag, Wieczny chłopiec – symbol prawdziwego „Ja”/Starzec oraz tzw. Trickster – pozytywny łotr, często półbóg, sprzeciwiający się ustalonym zasadom (np. Herkules).

W drugiej połowie XX wieku, głównie w USA i Szwajcarii, powstały pierwsze instytuty zajmujące się tematyką snów. Osoby zainteresowane wyjaśnianiem marzeń sennych mogły tam uczestniczyć w spotkaniach indywidualnych lub grupowych. Do Polski wiedzę na ten temat przywiózł amerykański psycholog Lane Arye, pracujący w nurcie psychologii egzystencjalnej Gestalt. W swojej pracy Arye posługuje się metodą psychodramy – uczestnicy odgrywają sceny zaczerpnięte ze swoich snów, dzięki czemu mogą zrozumieć ich prawdziwe znaczenie. Jeden z klientów Lane’a Arye często śnił o zabiciu własnej matki. Dzięki metodzie psychodramy zrozumiał, że jego ukrytym pragnieniem nie było zabicie matki, tylko pozbycie się tego, co fałszywe i na pokaz, a co symbolizowała jego matka.

Neurofizjologia, czyli co wiemy o funkcjonowaniu śpiącego mózgu

Współcześni badacze dysponują szeroką gamą metod obrazowania pracy mózgu. Jedną z najpopularniejszych jest elektroencefalografia (EEG). Badanie EEG odbywa się z użyciem elektrod umocowanych na powierzchni skóry głowy. Wynikiem jest wykres aktywności elektrycznej mózgu. Gdy czuwamy, nasze fale mózgowe mają małą amplitudę i wysoką częstotliwość, a wykres jest zdesynchronizowany. Na podstawie EEG i innych pomiarów: zapisu EOG (elektrookulograficznego) rejestrującego ruchy gałek ocznych oraz EMG (elektromiograficznego) ukazującego elektryczną aktywność mięśniową, można wyróżnić dwa rodzaje snu: sen NREM (ang. non-rapid eye movement, sen bez szybkich ruchów gałek ocznych) oraz sen REM (ang. rapid eye movement, sen, któremu towarzyszą szybkie ruchy gałek ocznych).

W fazie NREM marzenia senne nie są obecne, a napięcie mięśniowe jest utrzymane, dlatego śniący przewraca się w łóżku. Maleje częstość oddechów, tętno i motoryka jelit, obniża się ciśnienie tętnicze, natomiast uwalnianie hormonu wzrostu jest najsilniejsze. Zapis EEG tej fazy snu jest zsynchronizowany, występują fale o dużej amplitudzie i niskiej częstotliwości. Przejście od stanu czuwania do fazy REM, w której występują już sny, poprzedzone jest czterema stadiami snu NREM. Przechodzeniu od stadium 1 do 4 towarzyszy zmniejszenie częstotliwości i wzrost amplitudy EEG, a obudzenie osoby śpiącej staje się coraz trudniejsze. Co ciekawe, w fazie czwartej pojawiają się marzenia senne, lecz są one pozbawione emocji (układ limbiczny nie jest zaangażowany), a z powodu niedoborów acetylocholiny – po przebudzeniu nie pamiętamy ich treści. Ludzie wybudzeni w fazie snu NREM są zagubieni, mają kłopoty z rozwiązywaniem zadań i bardzo szybko zasypiają ponownie. Bierze się to ze zmniejszenia aktywności metabolicznej ośrodkowego układu nerwowego – badania wykazują zmniejszenie przepływu krwi i zużycia glukozy o nawet 40%.

Po śnie NREM przechodzimy do fazy REM, czyli snu „paradoksalnego” – nazwanego tak, gdyż jego zapis EEG przypomina pracę… czuwającego mózgu. W tej fazie napięcie mięśniowe jest zniesione, ale występują skurcze zewnętrznych mięśni ocznych, powodujące szybkie ruchy gałek ocznych oraz skurcze mięśni ucha środkowego i dystalnych mięśni kończyn. Tempo oddychania staje się nieregularne, podobnie, jak ciśnienie tętnicze i temperatura ciała. W tej fazie snu dochodzi do erekcji, a jej brak jest podstawą do różnicowania impotencji o podłożu organicznym i psychogennej. Osoby wybudzone w fazie REM pamiętają treść przerwanego snu, gdyż pozostaje ona w obszarze pamięci krótkotrwałej. Jeśli nie dojdzie do natychmiastowego powtórzenia snu, np. opowiedzenia go sobie (niekoniecznie na głos) w celu świadomego zapamiętania, jego treść ulegnie zapomnieniu po 1-2 minutach. Podczas snu „paradoksalnego” dochodzi do „odłączenia” mózgu od świata zewnętrznego – gdyby tak nie było, nasze ciała wykonywałyby to, co nam się śni.

W trakcie typowego snu nocnego osoby dorosłe bardzo szybko zapadają w głęboki (4 stadium) sen NREM, po którym fazy REM i NREM występują naprzemiennie, co około 90 – 115 minut. Każda kolejna faza REM jest dłuższa. Przeciętny człowiek w ciągu nocy ma od 3 do 5 snów, trwających łącznie ok. 2 godzin. Udział fazy „paradoksalnej” snu zmienia się w toku rozwoju człowieka. U wcześniaków urodzonych 10 tygodni przed terminem marzenia senne zajmują 80% całego czasu snu. Wielkość ta maleje do 50% u niemowląt urodzonych w prawidłowym czasie, do 35% u dwulatków i do 25% u osób powyżej 10-go roku życia (na tym poziomie już się utrzymuje). Trzymiesięczne płody potrzebują 24 godzin snu na dobę, roczne dzieci – 12 godzin, ilość ta skraca się stopniowo w ciągu całego życia.

Jak mózg tworzy sny?

Marzenia senne charakteryzują się chaotycznością i nierealnością, doznajemy w nich wrażeń z różnych modalności. Dominują wrażenia wzrokowe, ale pojawiają się także doznania słuchowe i związane z narządem równowagi (np. uczucie spadania). Za powstawanie owych wrażeń odpowiadają charakterystyczne dla fazy REM iglice PGO (pontine-geniculate-occipital). Wyładowania te powstają w moście, skąd są przesyłane cholinergicznie do ciała kolankowatego bocznego, a stamtąd – do płata potylicznego, gdzie są interpretowane jako doznania wzrokowe. Obszar generujący PGO odpowiada także za szybkie ruchy gałek ocznych i inne reakcje wegetatywne, np. nieregularny oddech.

Skąd mózg „wie”, że nadeszła pora snu?

Zgodnie z czynną teorią snu, w naszych mózgach toczy się nieustająca „wojna” między strukturami i neurotransmiterami odpowiedzialnymi za stan snu i tymi „wolącymi” czuwanie. Jeśli obie „strony” owego „konfliktu” pozostają w równowadze, cykl snu i czuwania przebiega prawidłowo. Jeśli jeden z „przeciwników” ma przewagę, cierpimy na bezsenność lub nadmierną senność, a nawet – śpiączkę. Do obozu „czuwania” zaliczamy twór siatkowaty znajdujący się w pniu mózgu, podwzgórze oraz korę mózgową. Twór siatkowaty złożony jest m.in. z dużych komórek, które otrzymują informacje o modalnościach zmysłowych i wysyłają je do wzgórza. Wzgórze wysyła owe informacje do kory mózgowej. Układ ten umożliwia podstawowy stan wzbudzenia kory, niezbędny do świadomego, przytomnego funkcjonowania. Dla czuwania ważna jest także aktywność cholinergicznych neuronów komunikujących się ze wzgórzem (ich uszkodzenie prowadzi do śpiączki). Innymi „żołnierzami” czuwania są noradrenalina, histamina, acetylocholina i serotonina.

Najważniejszym „zwolennikiem” snu jest za to brzuszno-boczne jądro przedwzrokowe (VLPO), znajdujące się w podwzgórzu i hamujące działanie noradrenaliny. VLPO odpowiedzialne jest za przechodzenie w stan NREM, zajmuje się też bramkowaniem fazy REM. Pracę tego regionu reguluje jądro nadskrzyżowaniowe – nasz naczelny organizator rytmów biologicznych, odpowiedzialny za ilość i jakość snu. Jądro nadskrzyżowaniowe integruje sygnały z otoczenia (m.in. poziom światła) z informacjami napływającymi z narządów wewnętrznych, stąd „wie”, kiedy zbliża się pora snu. Za uczucie senności odpowiada także adenozyna, której poziom wzrasta wraz z przedłużającym się stanem czuwania. Możemy z nią „walczyć” pijąc kawę lub herbatę, gdyż zarówno kofeina jak i teofilina hamują wydzielanie się jej cząsteczek.

Znaczenie snu/snów

Sen odgrywa ważną rolę w życiu wielu organizmów, nie tylko człowieka. Zwierzęta także śpią – badając aktywność ich mózgów, możemy zauważyć, że wchodzą w fazę REM. Istnieją trzy grupy hipotez próbujących wyjaśnić znaczenie i cel snu. Według hipotez ekologicznych, sen unieruchamia zwierzęta, chroniąc je tym samym przed atakiem drapieżników. Hipotezy metaboliczne odwołują się do regulacji poziomów produktów reakcji chemicznych zachodzących w organizmie. Za ową hipotezą przemawia szereg badań. Szczury, którym uniemożliwiono zaśnięcie, umierały z powodu zaburzeń termoregulacji i układu odpornościowego. Trzecia grupa hipotez nawiązuje do zjawiska uczenia się – sen jest potrzebny do wymazywania „fałszywych wspomnień” i do konsolidacji pamięci. Dopiero ta grupa hipotez bierze pod uwagę znaczenie marzeń sennych, choć nie uważa ich za symboliczne manifestacje naszej nieświadomości. Iglice PGO, tworzące „przypadkowy szum”, aktywują połączenia odpowiadające rzekomym asocjacjom, a specjalny mechanizm osłabia połączenia synaptyczne między nimi i w ten sposób „sprząta” naszą pamięć… Jak widać, nie pozostaje tu wiele miejsca dla archetypów Junga czy „utajonych życzeń” Freuda.

Wielu badaczy uważa, że marzenia senne są jedynie wynikiem przypadkowej aktywności śpiącego mózgu. Psychologowie upatrują w snach naszych wewnętrznych lęków, pragnień i potencjału twórczego. Niektórzy ludzie wierzą, że sny są doświadczeniem „mistycznym” – ich zdaniem sny pozwalają nam wejrzeć w przyszłość lub uzyskać wiedzę, której nie moglibyśmy posiąść w „tradycyjny” sposób. Skąd się bierze fenomen tzw. „proroczych snów”? Prawdopodobnie stąd, że mózg rejestruje znacznie więcej, niż sobie uświadamiamy. Pewnych subtelnych przesłanek, zagrożeń i szans nie „wyłapujemy” świadomie – dopiero w nocy mózg „składa” elementy układanki w całość i przekazuje nam – za pośrednictwem symboli zawartych w snach – ostrzeżenie (o zbliżającej się chorobie, problemie w pracy itp.), podpowiedź lub rozwiązanie problemu. Wielu sławnych artystów i naukowców zawdzięcza sukces snom – Mendelejewowi objawił się ostateczny kształt układu okresowego pierwiastków, James Watson ujrzał dwa splecione węże i zrozumiał, że DNA może mieć kształt podwójnej helisy. Albertowi Einsteinowi śniło się, że zjeżdżając ze zjeżdżalni osiągnął prędkość światła, a wtedy Wszechświat zaczął wyglądać zupełnie inaczej…

Jak widać, snom zawdzięczamy nie tylko odpoczynek, odpowiedni poziom hormonów, konsolidację śladów pamięciowych i wgląd we własną psychikę, ale także wybitne odkrycia i dzieła, jak np. Szczególna Teoria Względności, albo… „Yesterday” Beatelsów. Czy sny są jedynie produktem ubocznym iglic PGO, czy wrotami do nieświadomości lub/i drogą do uzyskania wglądu i zakrzyknięcia „Eureka”? Jest to pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi – najlepiej się z nim „przespać”.

Źródła:

1. A. Longstaff, Neurobiologia. Krótkie wykłady, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005,
420-427
2. Morewedge, Carey K., Norton, Michael I. Journal of Personality and Social Psychology, Vol 96(2), Feb 2009,
249-264
3. www.neuropsychologia.org/tajemnicze-mechanizmy-snu
4. www.appliedjung.com/dream-archetypes
5. www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/207-twoje-sny-to-ty.html
6. www.neuroskoki.pl/mozgowiowe-mechanizmy-regulacji-snu-i-czuwania

Skomentuj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.