Polajkuj ten artykuł!

Jeszcze całkiem niedawno albumy ze zdjęciami były prywatnymi archiwami wspomnień. Oglądali je właściwie tylko członkowie rodziny i nieliczne zaprzyjaźnione osoby “z zewnątrz”. Pojawienie się mediów społecznościowych zmieniło ten stan rzeczy. Wiele osób czuje potrzebę, by podzielić się bardziej lub mniej radosnymi chwilami ze wszystkimi swoimi znajomymi, a niekiedy nawet i z nieznajomymi. Z jednej strony daje nam to możliwość przeżywania ważnych wydarzeń z gronem całej rodziny i przyjaciół. Z drugiej – może wpływać na to, jak postrzegamy nasze wspomnienia.

Dzielenie się wspomnieniami

Czym różni się wrzucenie zdjęć z wakacji na platformę społecznościową od umieszczenia ich w staromodnym, analogowym albumie? Albo choćby na dysku we własnym komputerze? Oczywiście poza tym, ile osób ma dostęp do tych zdjęć? Otóż platformy społecznościowe mają system oceniania publikowanych treści. Liczba zebranych “lajków” świadczy o tym, czy treść jest wartościowa czy nie. A zatem nasze wspomnienia podlegają swego rodzaju ocenie. Badacze z Uniwersytetu w Yorku w Wielkiej Brytanii postanowili sprawdzić, jak zjawisko to postrzegają użytkownicy mediów społecznościowych.

Naukowcy rozmawiali z ok. 60 osobami, które korzystały z mediów społecznościowych, w tym z funkcji Wspomnienia na Facebooku, w aplikacji Timehop i w aplikacji Zdjęcia na urządzeniach Apple. Zapytali ich między innymi o ich doświadczenia związane z przypominaniem sobie minionych wydarzeń dzięki tym programom. Część uważała, że są one inwazyjne i wręcz przerażające, ale inni stwierdzili, że to w gruncie rzeczy przydatne przypomnienie rzeczy, o których zdążyli zapomnieć.

Ekonomia “lajków”

A co z “lajkami”? Oto, jak na ich temat wypowiadali się badani:

Wszystkie te lajki i reszta mogą też wpływać na to, jak myślisz o danym wydarzeniu. Nawet jeśli ono naprawdę ci się podobało i chcesz podzielić się nim z innymi, to z powodu liczby wszystkich lajków i wyświetleń, które zdobyło – może mniej niż ich miałeś wcześniej – możesz myśleć o nim inaczej, jako o mniej przyjemnym niż naprawdę było.” – Elijah, uczestnik badania.

Tak, bo wtedy skojarzenie jest takie, że miałem tylko trzy polubienia tego posta, a nie takie, że to był wspaniały dzień. Myślę, że to wpływa negatywnie na wspomnienie, bo zmienia się powiązane z nim skojarzenie.” – William, uczestnik badania.

Liczba polubień, wyświetleń czy komentarzy odnoszących się do udostępnionych postów staje się jedną ze składowych wspomnienia, którego post dotyczy. W ten sposób związane z nią emocje mieszają się z odczuciami odnośnie danego wydarzenia. Okazuje się więc, że “lajki” są kluczowym  elementem swego rodzaju sprzężenia zwrotnego, prowadzącego do zmiany kontekstu emocjonalnego danego wspomnienia. Naukowcy poprosili, by uczestnicy omówili związek między polubieniami a wspomnieniami udostępnionymi w mediach społecznościowych. Zapytali czy oceniając później dane wspomnienia, odnoszą się to liczby zdobytych przez nie “lajków”.

Tak, chociaż tak naprawdę nie powinniśmy tego robić. Jeśli coś jest dla ciebie ważne, to jest dla ciebie ważne. To na tym powinniśmy się skupiać, a nie na tym, kto to widzi i kto to udostępnia czy lajkuje, albo czy dostajesz komentarze. To nie o to chodzi. Chodzi o wspomnienia. Dlatego uważam, że media społecznościowe nie są tak dobre, jak mogłyby być.” – William.

Ciągle polegasz na innych i na tym, co inni myślą o twoich wspomnieniach. A chodzi o twój własny pogląd na daną wyjątkową chwilę, a nie o to, co myślą ludzie dookoła.” – Ava, uczestniczka badania.

Bardziej i mniej ważne

Jakkolwiek uczestnicy badania byli świadomi tego, jak powinien wyglądać ich stosunek do publikowanych przez siebie wspomnień i do zdobywanych przez nie polubień, przyznali, że trudno jest nie zwracać uwagi na odzew ze strony znajomych.

Myślę, że jeśli coś się udostępnia w mediach społecznościowych, cokolwiek, niekoniecznie wspomnienia, to można się zorientować, że – niemal wbrew sobie – zwraca się uwagę na liczbę polubień. Myślę więc, że celowo nie udostepniłabym czegoś, co jest dla mnie bardzo ważne.” – Jane, uczestniczka badania.

Uczestnicy badania byli świadomi tego, że liczba “lajków” jest w stanie zepsuć im nawet najpiękniejsze i najważniejsze wspomnienia. Nie ma jednak takiej mocy, jeśli dotyczy rzeczy błahych, drobiazgów z życia codziennego.

Jeśli na przykład jest to zdjęcie jakiejś sytuacji, jak przyjęcie, i nie ma polubienia, daje to wrażenie, jakby ta impreza była do niczego. Jeśli to zwykłe zdjęcie, na którym ty i twój przyjaciel robicie coś śmiesznego i nie dostaniesz za to lajków, to nie przejmujesz się tym. Wokół tego wszystkiego jest ogromna kultura, wiesz, że musisz zdobyć jak najwięcej polubień, bo inaczej nie jesteś fajny.” – Eva, uczestniczka badania.

Uczestnicy przypuszczają, że “siła lajków” może sprawić, że pewne typy wspomnień będą uznawane za lepsze i ważniejsze od innych. Oczywiście faworyzowane będą te, które otrzymają więcej polubień – nie tylko w internecie, ale również w naszej pamięci. Użytkownicy Facebooka i innych tego rodzaju platform mogą więc na podstawie przewidywanej liczby reakcji decydować, czym będa chcieli dzielić się ze światem. Jest to tym ważniejsze, że platformy społecznościowe uczą swoich użytkowników bać się bycia niewidzialnym. Odpowiednio duża liczba “lajków” pod postem oddala to zagrożenie, dlatego wydaje się tak ważna.

Ochronić wspomnienia

Skoro uczestnicy badania byli świadomi wpływu – często niszczycielskiego – jaki media społecznościowe mają na ich wspomnienia, to czy opracowali jakieś sposoby na radzenie sobie z tym problemem? Okazało się, że owszem. Niektórzy nie udostępniają postów o wyjątkowo ważnych wydarzeniach szerokiemu gronu, ale dzielą się nimi tylko z wybranymi znajomymi. W ten sposób wirtualne albumy ze zdjęciami ponownie stają się prywatnym archiwum wspomnień, dostępnym tylko dla nielicznych.

Bez względu na to, jak i z kim dzielimy się wydarzeniami z naszego życia, pamiętajmy, że liczba “lajków”, “serduszek” i “wow” to nic innego niż tylko liczba. Możemy się z niej cieszyć (w końcu każda następna reakcja pod postem wywołuje wyrzut dopaminy w układzie nagrody) i nie ma w tym nic złego. Ale nie uzależniajmy od niej tego, jak odbieramy nasze własne wspomnienia.

 

Autor:

Agnieszka Markowska-Jędra

Źródło:

Jacobsen B.N., Beer D. Quantified Nostalgia: Social Media, Metrics, and Memory. Social Media + Society 2021



PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.