Odobenus humanus – czyli krótko o tym, dlaczego warto morsować.

Tuż przed rozpoczęciem sezonu zimowego w sklepach sportowych następuje zmiana asortymentu. Zamiast lekkich bluz i krótkich spodenek do biegania pojawiają się ciepłe kurtki i spodnie narciarskie. Przewiewne, oddychające buty ustępują miejsca butom snowboardowym. Ale ten sezon jest nieco inny niż poprzednie. Tym razem nie będziemy szusować na górskich stokach. Co najwyżej pozjeżdżamy na sankach z pobliskiej górki… No, chyba że wykorzystamy letni strój sportowy – bikini lub kąpielówki i buty do wody. Wystarczy dodać do tego ciepłą czapkę, rękawiczki i voilà! Właśnie przeszliśmy międzygatunkową transformację i staliśmy się Odobenus rosmarus, czyli morsami arktycznymi.

Inwazja morsów

Morsowanie, czyli zimowe kąpiele w jeziorach, morzach, rzekach czy stawach, nie jest niczym nowym. Najstarsze wzmianki o zanurzaniu się w wodzie dla zdrowia pochodzą już ze starożytnego Egiptu i datowane są na 2500 lat p.n.e. Słynny Hipokrates, którego przysięgę do dziś powtarzają adepci sztuki lekarskiej z całego świata, zalecał zimne kąpiele nie tylko w przypadku gorączki, ale także przy chorobach podagrycznych i paralitycznych. Wiemy, że w XVI wieku zimne kąpiele znane były też na naszym podwórku – propagował je Józef Struś, nadworny lekarz króla Zygmunta Augusta, ostatniego z dynastii Jagiellonów. Zorganizowaną formę przyjęły jednak dopiero w 1975 roku, kiedy to założono Gdański Klub Morsów. Od 2004 roku w Mielnie, zawsze w drugi weekend lutego, odbywa się Międzynarodowy Zlot Morsów. Podczas tej imprezy dwukrotnie udało się pobić rekord Guinessa w największej liczbie osób kąpiących się w zimnym morzu jednocześnie. W 2010 roku w Bałtyku pluskały się 1054 osoby. W 2015 roku udało się poprawić ten wynik – amatorów zimowej kąpieli było aż 1799.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że dopiero w ostatnich latach – a właściwie nawet w ostatnich miesiącach – morsowanie stało się polskim sportem narodowym. Coraz więcej osób próbuje swoich sił w starciu z lodowatą wodą i chwali się tym na mediach społecznościowych. Zauważyli to również twórcy internetowych memów. Niektórzy z nich twierdzą, że dziś Internet jest niezbędny do czynności takich jak pisanie bloga, sprawdzenie maila, zakupy online i właśnie morsowanie. Czy jednak może ono przynieść nam coś więcej niż lajki na profilach społecznościowych i dowód na to, że jesteśmy gotowi zrobić coś ekstremalnego?

Zdrowy jak mors

Chociaż symbolami zdrowia są raczej koń i ryba, miłośnicy morsów (a raczej morsowania) również mają na ten temat coś do powiedzenia. Wielu z nich twierdzi, że odkąd praktykują zimowe kąpiele, nie chorują na przeziębienie czy grypę. A jeśli już, to zdarza się to znacznie rzadziej niż kiedyś. Co na to nauka? Przeprowadzono raz badanie z udziałem 3018 osób, z których część zażywała zimnych kąpieli, a część nie. Okazało się, że członkowie drugiej grupy musieli brać wolne z powodu choroby niemal o 30% częściej niż ci z pierwszej. Nie można tego jednak uznać za twardy dowód na zbawienne działanie zimowych kąpieli, bo w końcu na stan zdrowia wpływa wiele czynników, takich jak chociażby dieta czy aktywność fizyczna. Przez cały rok. Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej temu, co zimna woda robi z ciałem.

Wyniki badań naukowych mówią, że zimne kąpiele powodują wzrost liczebności erytrocytów, trombocytów, granulocytów, monocytów i limfocytów. Co to znaczy w praktyce? Rozszyfrujmy najpierw te wszystkie “cyty”. Pierwsze z nich to po prostu czerwone krwinki, dostarczają komórkom tlen z płuc. Drugie to płytki krwi, znane przede wszystkim z tworzenia skrzepów w przypadku zranienia. Stanowią również element nieswoistej odpowiedzi immunologicznej, czyli pierwszej linii obrony organizmu przed patogennymi drobnoustrojami. Linię tę pomagają tworzyć również granulocyty. W naszym organizmie występują ich trzy typy, z których najliczniejsze to tzw. neutrofile. Potrafią one już w ciągu 15 minut znaleźć chorobotwórcze bakterie, unieszkodliwić je i pożreć. Monocyty to stosunkowo duże komórki, które pełzają po sieci naczyń krwionośnych, ale mogą też wychodzić poza nią, do tkanek. Ich zadaniem jest pożeranie bakterii oraz obumarłych komórek. Można więc powiedzieć, że sprzątają to, co nie jest potrzebne organizmowi.

Limfocyty z kolei stanowią podstawę odporności swoistej. Są jak siły specjalne, które wysyła się do akcji wtedy, kiedy zwykłe oddziały nie są w stanie zatrzymać inwazji wroga. Zadaniem części z nich jest dokładne poznanie atakujących mikroorganizmów, opracowanie strategii ich skutecznej eksterminacji i zapamiętanie jej na przyszłość. Efektem ich działania są specyficzne przeciwciała, które trafiają w cel precyzyjnie niczym pociski wystrzelone przez snajperów. Warto w tym miejscu dodać, że swego rodzaju akademią wojskową i poligonem są dla nich szczepionki – dzięki nim mogą bowiem poznać nieprzyjaciela jeszcze zanim zetkną się z nim w warunkach bojowych. Inne limfocyty eliminują kolaborantów i wewnętrznego wroga, a więc komórki, w których dochodzi do namnażania się wirusów oraz komórki nowotworowe. Istnieje też rodzaj limfocytów “pacyfistów”, które wyciszają odpowiedź układu odpornościowego, gdy nieprzyjaciel zostanie już pokonany. A zatem, skoro liczebność wszystkich tych “sił zbrojnych” organizmu zostaje zwiększona, możemy liczyć na szybszą i skuteczniejszą obronę przed chorobotwórczymi bakteriami i wirusami.

Zapalony mors…?

A to nie koniec. Zimne kąpiele działają bowiem przeciwzapalnie. Nie bez powodu pomagają na gorączkę, wynikającą przecież ze stanu zapalnego. Wyniki badań naukowych świadczą o tym, że niska temperatura zmniejsza produkcję substancji wywołujących stan zapalny. Efekt ten może być szczególnie korzystny u osób zmagających się z otyłością czy nadwagą. Nadmiar tkanki tłuszczowej sprawia, że w ich organizmie wytwarzana jest znacznie większa niż normalnie ilość czynników prozapalnych. Prowadzi to do przewlekłego utrzymywania się stanu zapalnego, a to może skutkować rozwojem wielu dolegliwości, takich jak schorzenia układu krążenia lub insulinooporność, prowadząca do cukrzycy typu II.

Ale tkanka tłuszczowa tkance tłuszczowej nierówna. Mamy jej bowiem dwa rodzaje: białą i brunatną. Biała to ta, w której odkładają się nadwyżki energetyczne na czarną godzinę, czyli na czas, kiedy np. zabraknie pokarmu i będziemy głodować. Brunatna to bardziej taki podręczny magazyn opału – kiedy robi nam się zimno, znajdujący się w niej tłuszcz jest wykorzystywany do produkcji ciepła. Wyniki badań naukowych świadczą o tym, że pod wpływem zimna biała tkanka tłuszczowa może przekształcić się w brunatną, a więc znacznie łatwiej będzie ją spalić.

Jak widać, morsowanie rzeczywiście wydaje się mieć bardzo korzystny wpływ na zdrowie. Dzięki zmianie preferowanego sposobu magazynowania energii wpływa też na naszą sylwetkę. Jak się jednak okazuje, nie tylko w ten sposób…

Sprawny jak mors

Morsy, obserwowane na lądzie, nie sprawiają wrażenia specjalnie wysportowanych. Ot, brązowa góra tłuszczu z dwoma wielkimi kłami. Ale kiedy znajdą się w wodzie – wtedy to co innego. Można powiedzieć, że u ludzkich morsów bywa odwrotnie. Nie wszyscy odnajdują najwyższą przyjemność w samym fakcie stania po pachy w wodzie o temperaturze bliskiej zeru i mogą z tego powodu wyglądać nieco nieporadnie. Lepiej radzą sobie na lądzie, kiedy ubrania zapewniają im komfort termiczny. A jednak wielu sportowców bardzo ceni sobie takie zimowe kąpiele. Dlaczego? Otóż zimna woda znakomicie wspomaga regenerację mięśni po treningach. Redukuje też ból spowodowany dużym wysiłkiem fizycznym. Najprawdopodobniej efekt ten jest związany z wspomnianym już wcześniej działaniem przeciwzapalnym.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że kontakt z zimną wodą dodaje energii, i to znacznie lepiej niż filiżanka nawet najmocniejszej kawy. Dzieje się tak dlatego, że jest to dla organizmu po prostu szok – pod kurtką mieliśmy ponad 30 stopni Celsjusza, a tu nagle włazimy do wody o temperaturze zaledwie przekraczającej 0 stopni. Organizm musi na to szybko zareagować, więc natychmiast uruchamia produkcję noradrenaliny i adrenaliny. Substancje te pełnią podwójną rolę – neuroprzekaźników i hormonów. Ich zadanie jest jedno: przygotować organizm do szybkiego, energicznego działania. Pod ich wpływem krew zostaje przekierowana z narządów takich jak jelita do mięśni (dlatego na pewien czas przed morsowaniem nie powinniśmy jeść, jeśli nie chcemy nabawić się zaburzeń trawienia) i mózgu. Zasila więc to, co może najbardziej przydać się do poradzenia sobie z potencjalnym zagrożeniem. W efekcie czujemy ogromny przypływ energii. Jeśli więc zaczniemy dzień od morsowania, trening powinien pójść nam znacznie sprawniej.

Szczęśliwy jak mors

Kiedy patrzymy na morsy siedzące sobie gromadnie na plaży, odpoczywające, zapewne nawiązujące i pielęgnujące relacje społeczne, trudno oprzeć się wrażeniu, że są po prostu szczęśliwe. Taplanie się w zimnej wodzie może i nam poprawić nastrój. I nie chodzi tylko o to, że będziemy mieli satysfakcję ze zrobienia czegoś trudnego, czym może być zanurzenie się w jeziorze czy rzece o tej porze roku. Wszystko, co w tym kontekście najważniejsze dzieje się w naszym mózgu.

Szok związany z wejściem do wody zwiększa produkcję nie tylko adrenaliny i noradrenaliny, ale również dopaminy. Ta ostatnia jest bardzo ważnym neuroprzekaźnikiem. To ona pobudza te struktury mózgu, które nazywamy układem nagrody i wprowadza nas w stan euforii. Zimno sprawia też, że produkujemy więcej także innych “hormonów szczęścia” – endorfin. Z pewnością wszyscy słyszeliśmy, że powstają one w odpowiedzi na wysiłek fizyczny, np. bieganie. No więc teraz znamy jeszcze jedną metodę stymulacji ich wytwarzania. I wiemy, skąd biorą się szerokie uśmiechy na twarzach morsujących znajomych z portali społecznościowych.

Być jak mors

Wszystko wskazuje na to, że morsowanie ma sens. I to głębszy niż tylko podążanie za modą, być może tylko chwilową. Poprawa nastroju, kondycji i odporności – to argumenty przemawiające na jego korzyść. Szczególnie w tym sezonie. No bo… Które z tradycyjnych zimowych aktywności wciąż są dostępne? Nie pojeździmy przecież na nartach, snowboardzie czy łyżwach. Teraz przynajmniej w wielu regionach kraju spadł śnieg. Możemy ulepić małe stadko bałwanów i pozjeżdżać na sankach z pobliskiej górki. Ale kiedy nam się to znudzi, albo kiedy skończy się zimowa pogoda, zawsze możemy jeszcze wybrać się na najbliższą plażę i sprawdzić, jak czulibyśmy się jako mors.

 

Autor:

Agnieszka Markowska-Jędra

Źródła:

Arumugam T.V. et al, Hormesis/preconditioning mechanisms, the nervous system and aging.  Ageing Res Rev 2006
Drummond P.D. Immersion of the hand in ice water releases adrenergic vasoconstrictor tone in the ipsilateral temple. Auton Neurosci 2006
Edvinsson L. et al, Effect of exogenous noradrenaline on local cerebral blood flow after osmotic opening of the blood-brain barrier in the rat. J Physiol 1978
Iggo A., Iggo B.J., Impulse coding in primate cutaneous thermoreceptors in dynamic thermal conditions. J Physiol (Paris)1971
Jansky L. et al, Change in sympathetic activity, cardiovascular functions and plasma hormone concentrations due to cold water immersion in men. Eur J Appl Physiol Occup Physiol 1996
Jedema H.P., Grace A.A., Chronic exposure to cold stress alters electrophysiological properties of locus coeruleus neurons recorded in vitro. Neuropsychopharmacology 2003
Lombardi G., Ricci C., Banfi G. Effect of winter swimming on haematological parameters. Biochem Med (Zagreb). 2011
Mizoguchi H. et al, [Met5]enkephalin and delta2-opioid receptors in the spinal cord are involved in the cold water swimminginduced antinociception in the mouse. Life Sci; 1997
McCullough L., Arora S., Diagnosis and treatment of hypothermia., Encyclopaedia Britannica Online. Brain, 2004
Ramos G.V et al. Cryotherapy Reduces Inflammatory Response Without Altering Muscle Regeneration Process and Extracellular Matrix Remodeling of Rat Muscle. Scientific Reports 2016
Sramek P. et al. Human physiological responses to immersion into water of different temperatures. Eur J Appl Physiol. 2000
Shevchuk N. A., Radoja S., Possible stimulation of anti-tumor immunity using repeated cold stress: a hypothesis. Infect Agent Cancer. 2007
Schmidt R.F., Fundamentals of Sensory Physiology. New York, Springer-Verlag, 1978
Schulz T. J. et al, Brown Fat Paucity Due to Impaired BMP Signaling Induces Compensatory Browning of White Fat. Nature 2013
Suzuki K. et al, Responses of the hypothalamicpituitary-adrenal axis and pain threshold changes in the orofacial region upon cold pressor stimulation in normal volunteers. Arch Oral Biol, 2007
Yeung S. S. et al, Effects of Cold Water Immersion on Muscle Oxygenation During Repeated Bouts of Fatiguing Exercise: A Randomized Controlled Study, Medicine (Baltimore) 2016
Matacz M. Morsowanie: dla kogo i dlaczego zimna kąpiel jest dobra. Wywiad z prof. dr hab. Ewą Ziemann.
https://zdrowie.pap.pl/wywiady/byc-zdrowym/morsowanie-dla-kogo-i-dlaczego-zimna-kapiel-jest-dobra 



PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.