Neurofizjologia kłamstwa

Czy dobrze jest kłamać? W zasadzie od dziecka uczy się nas, że kłamstwo to coś złego. Przecież jeśli mama zadaje nam jakieś pytanie, to należy mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Mało tego! Już od tysięcy lat „mówienie fałszywego świadectwa” było przedmiotem wielu systemów etycznych oraz prawnych. Czy więc każde kłamstwo jest jednoznacznie złe? Czy świadome mijanie się z prawdą leży w naszej naturze, czy jest jej przeciwne? Okazuje się, że to wcale nie takie łatwe pytania…

Neurofizjologia kłamstwa

Wzmianki o kłamstwie znajdziemy nie tylko w biblijnym dekalogu. Surowe kary za kłamstwo przed organami państwa przewidywały również kodeksy Starożytnego Rzymu czy Egiptu. I tak do dziś prawdomówność uchodzi za coś pożądanego, a kłamstwo spotyka się z różnego rodzaju sankcjami. Mimo wszystko szacuje się, że przeciętny człowiek kłamie średnio 1, może 2, w porywach do kilku razy dziennie. To mało czy dużo? Zależy, jaką miarę przyjąć. Fakty są jednak takie, że bycie osobą całkowicie prawdomówną to nie lada wyzwanie. Być może serialowy dr House miał rację, mówiąc z typowym dla siebie cynizmem: „wszyscy kłamią”. Mimo że kłamstwo i wszelkie jego konsekwencje były zazwyczaj domeną etyków i filozofów, to współcześnie dzięki badaniom naukowym coraz więcej w tej sprawie do powiedzenia mają nauki przyrodnicze. Spróbujmy sobie zatem odpowiedzieć na pytanie – co tak właściwie dzieje się w mózgu, kiedy kłamiemy i dlaczego niektórzy badacze mówią w kontekście kłamstwa o zjawisku tzw. równi pochyłej?

Szalejące neurony

Już przed laty światowej sławy ekspert neurobiologii prof. Jerzy Vetulani, nieco żartobliwie, powiedział, że kłamstwo rozwija mózg, a mówienie prawdy to pewna patologia. Oczywiście to dosyć przewrotna i prowokacyjna teza, chociaż jeśli sprawdzimy, co dzieje się w głowie osoby kłamiącej, to zdamy sobie sprawę, że pan profesor dobrze wiedział, co mówi. Kiedy na jakiekolwiek pytanie udzielamy odpowiedzi zgodnej z prawdą, w mózgu aktywują się obszary odpowiedzialne za słuch, rozumienie oraz refleksję. Nic specjalnego – słyszymy pytanie, analizujemy je i formułujemy odpowiedź. Kłamstwo jednak związane jest ze wzrostem aktywności także w innych regionach mózgu. Żeby było ciekawiej – w regionach odpowiedzialnych za wyższe funkcje mózgowe. Na podstawie map aktywności mózgu otrzymanych przy pomocy funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) badacze ustalili na przykład, że gdy świadomie wypowiadamy informację nieprawdziwą, w naszym mózgu następuje wzrost aktywności kory przedczołowej. Trudno jednak uznać jakoby tam właśnie znajdowało się swoiste „centrum kłamstwa”.

Od kłamania mózg paruje…

Kora przedczołowa może być aktywna z wielu powodów, a mówienie nieprawdy to zaledwie jeden z przypadków, gdy nasza kora intensywnie pracuje. Jest ona szczególnie aktywna również wtedy, gdy idziemy do sklepu, gramy w szachy czy gotujemy obiad. To właśnie ta część mózgu jest w dużej mierze zaangażowana w planowanie działań, przewidywanie ich konsekwencji oraz kontrolowanie emocji. A kiedy kłamiemy, podejmujemy przecież mnóstwo decyzji, zaczynając od tej najważniejszej – “powiedzieć prawdę czy nie?” Oceniamy też, czy kłamstwo nam się po prostu opłaci, a na dodatek mamy świadomość, jak było naprawdę i musimy ugryźć się w język, żeby przypadkiem nie wyznać prawdy. Nic więc dziwnego, że kora przedczołowa jest wówczas szczególnie aktywna. Warto także wspomnieć o zwiększonej aktywności płata ciemieniowego i śródmózgowia, ponieważ obszary te, poza wieloma innymi funkcjami, umożliwiają korzystanie z pamięci roboczej. A od sprawności tego rodzaju pamięci zależy szybkość przetwarzania informacji. To jednak nie wszystko. Kłamstwo związane jest również z pobudzeniem płata skroniowego, który z kolei umożliwia rozpoznawanie obiektów, kontroluje naszą mowę i słuch, a także odpowiada za odtwarzanie wspomnień. Szczególnie intensywne pobudzenie płata skroniowego odnotowano u osób, które mówiły nieprawdę dotyczącą bardzo dawnych wydarzeń. W końcu wypowiadając kłamstwo, musimy nieustannie weryfikować, na ile nasza fałszywa wersja wydarzeń odbiega od stanu faktycznego. Musimy także (w pewnym sensie) wytwarzać nowe wspomnienia i analizować, czy ich przebieg jest spójny. W skrócie – nasz mózg ma naprawdę sporo roboty. Tyle jeśli chodzi o procesy intelektualne. A co z emocjami? Okazuje się, że kłamstwo nie jest dla nich wcale obojętne.

Staczając się po równi pochyłej

Od lat szczególną uwagę naukowców badających neurofizjologiczne reakcje na kłamstwo przykuwa aktywność układu limbicznego – a konkretniej ciała migdałowatego. Wielokrotnie udowodniono, że kłamstwo związane jest z pobudzeniem tego regionu mózgu, który – przypomnijmy – odpowiada przede wszystkim za wyrażanie emocji oraz ma kluczowe znaczenie w wyzwalaniu reakcji stresowych. Dlatego też wiemy, że kłamiący mózg przeżywa niemały stres. Jeśli się nad tym zastanowić, ma to swoje uzasadnienie. W końcu mówienie nieprawdy jest związane z pewnym konfliktem wewnętrznym. Poczucie sprawiedliwości i uczciwości nakazuje nam zachować szczerość, a z drugiej strony chcemy skłamać i obawiamy się, że kłamstwo będzie miało krótkie nogi i prawda ostatecznie wyjdzie na jaw. W tym napięciu pojawia się właśnie strach i reakcja stresowa. Badacze odkryli jednak ciekawą zależność, którą nazwali „równią pochyłą” lub „śliskim zboczem” (z ang. „slippery slope”). Skąd taka nazwa? W ten sposób przyjęło się określać sytuację, w której seria drobnych, złych decyzji przynosi duże szkody w przyszłości. I tak właśnie może być postrzegane kłamstwo. Chodzi mniej więcej o to, że jeśli kłamiemy często, nawet w drobnych sprawach, to z każdym kolejnym razem kłamanie będzie nam przychodziło coraz łatwiej.

W celu zbadania fenomenu “równi pochyłej” naukowcy z University College of London postanowili sprawdzić, w jaki sposób aktywność ciała migdałowatego zmieni się w zależności od scenariusza przyjętego w eksperymencie. Do badania zaprosili 80 osób, których zadaniem było oszacowanie, ile monet znajduje się w słoiku przedstawionym na zdjęciu. Aktywność mózgów ochotników była przez cały czas rejestrowana. Eksperyment był wykonywany w parach – uczestnicy przesyłali informację dotyczącą ilości monet nieznanemu partnerowi, który dysponował zdjęciem słabej jakości, dlatego musiał polegać na uczciwości osoby badanej. Przeprowadzono kilka prób z różnymi scenariuszami. Jeden z nich zakładał, że trafne oszacowanie liczby monet przynosiło korzyść zarówno badanym, jak i ich partnerom. Kluczowy jednak okazał się scenariusz, w którym osoby badane mogły wprowadzać w błąd partnerów, zyskując większą nagrodę dla siebie. Okazało się, że kiedy badani mogli skłamać, dbając o swój własny interes, przy każdej kolejnej próbie zwiększali liczbę monet – a zatem próbowali coraz bardziej oszukiwać. Interesujące były także wyniki badań aktywności mózgu uzyskane dzięki fMRI. Na ich podstawie naukowcy z Londynu ustalili, że ciała migdałowate osób badanych były szczególnie aktywne, gdy oszukiwali na swoją korzyść. Co ciekawe jednak, z każdą próbą aktywność tego obszaru mózgu była coraz mniejsza. A zatem reakcja emocjonalna z czasem stawała się mniej intensywna. Można by na tej podstawie wyciągnąć wniosek, że często powtarzane kłamstwa stopniowo “znieczulają” ciało migdałowate, a co za tym idzie, stres odczuwany z ich powodu jest coraz mniejszy.

To kłamać czy nie kłamać?

Kłamstwo rzeczywiście pobudza szare komórki do działania. Stymuluje wiele obszarów mózgu, które są nieaktywne wówczas, gdy mówimy prawdę. Z drugiej strony można by argumentować, że nasz mózg podczas kłamstwa jest bardziej obciążony i w ten sposób wcale mu nie pomagamy. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że zazwyczaj związane jest to z reakcją stresową. Koniec końców decyzję o tym, czy skłamiemy czy też powiemy prawdę, i tak musimy zawsze podejmować w zgodzie z własnym sumieniem i adekwatnie do sytuacji. To prawda, że kłamstwo jest na ogół postrzegane jako coś złego, ale czy rzeczywiście byłoby tak fajnie żyć, wiedząc na przykład, co tak naprawdę myślą na nasz temat inni? Przecież każdego dnia stosujemy mniej lub bardziej niewinne kłamstewka typu: “Tak, dokładnie przeczytałem regulamin.”, “Byłeś świetny, kochanie.” lub “Wcale nie wyglądasz grubo.”. Warto mieć na uwadze, że kłamstwa są ludziom w zasadzie niezbędne do funkcjonowania w społeczeństwie. Tyle że nie wszystkie. To właśnie przytoczone wyżej białe kłamstwa często poprawiają nasze relacje z innymi, nie wywołując przy tym poważnej szkody. Czasami stuprocentowa szczerość wydaje się wręcz niewskazana. Dlatego jeśli już zdecydujemy się kłamać, miejmy na uwadze innych ludzi i ich dobro. Jeśli sami nie lubimy być oszukiwani w ważnych sprawach, dlaczego mielibyśmy robić to innym? A autor obiecuje, że wcale nie kłamał. Przynajmniej w tym artykule.

 

Autor:

Kajetan Kaperzyński

Źródła:

forbes.com/sites/christinecomaford/2020/10/17/why-we-lie-and-the-neuroscience-behind-it/

thecut.com/2016/10/the-neuroscience-of-lying-practice-makes-perfect.html

brainfacts.org/archives/2013/the-truth-about-lies-the-science-of-deception

Garrett N. et al. The brain adapts to dishonesty. Nature Neuroscience 19, 2016

Hofman N., 10 faktów o kłamstwie, “Przegląd” 12 (1106), 2021

zwierciadlo.pl/psychologia/psychologia-klamstwa-co-dzieje-sie-w-mozgu-gdy-nie-mowimy-prawdy

mindful.org/this-is-your-brain-on-lies/



PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.