Dlaczego podczas kwarantanny społecznej ludzie śpiewają na balkonach?

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Obecna pandemia jest niewątpliwie okropnym wydarzeniem. Daje jednak naukowcom niepowtarzalną okazję do studiowania ludzkich zachowań w tak ekstremalnych warunkach, jak kwarantanna społeczna, czy też tzw. lockdown. Dlaczego obecna sytuacja jest tak trudna? Mamy przecież wszystkie podstawowe środki do życia, nie grozi nam głód, a niebezpieczeństwo zarażenia się koronawirusem minimalizujemy poprzez unikanie spotykania się z innymi ludźmi.

Ciężko żyć samemu

No i właśnie to unikanie spotykania się z innymi ludźmi rodzi spory problem. Człowiek jest gatunkiem przystosowanym do życia w grupie, nie samotnie. Niektórzy naukowcy są zdania, że nasz “mózg społeczny” jest rozwinięty znacznie lepiej, niż u innych gatunków. Dlatego też mamy naturalną, biologiczną potrzebę tworzenia więzi i współpracowania ze sobą. Jest to widoczne szczególnie teraz, kiedy interakcje międzyludzkie stały się utrudnione z powodu izolacji. Brak kontaktów z innymi ludźmi prowadzi do psychicznego i fizjologicznego stresu.

Czym nakarmić mózg?

Nasz “mózg społeczny” potrzebuje bodźców. Jeśli więc zostaniemy zmuszeni do odizolowania się, będzie starał się znaleźć coś, co godnie zastąpi spotkania twarzą w twarz. Jako pierwsze przychodzą na myśl zdobycze cywilizacji i technologii, czyli telefony, Internet i wideokonferencje – czyli wszystko to, dzięki czemu możemy usłyszeć i zobaczyć naszych bliskich w czasie rzeczywistym. Ci, którzy na co dzień korzystają z tych rozwiązań nie będą zaskoczeni tym, że na dłuższą metę okazują się one niewystarczające.

Nasz gatunek już 40 000 lat temu wymyślił coś, co całkiem nieźle wspomaga tworzenie i wzmacnianie więzi społecznych. Mowa o muzyce. Zna ją każda kultura na świecie, a naukowcy uważają, że wykorzystywały ją już pierwsze grupy łowców-zbieraczy. Bogdan Olewicz w piosence z 1984 roku napisał, że “muzyka jest pokarmem duszy”. Okazuje się jednak, że jest ona też pokarmem dla naszego “społecznego mózgu”.

Jak działa muzyka?

Wyniki licznych badań naukowych pozwoliły wykazać, że muzyka ma ogromny wpływ na mózg. Jej narzędziem jest oksytocyna – hormon wydzielany z przysadki mózgowej, małego gruczołu leżącego mniej więcej w samym środku głowy. Niektórzy nazywają ją “hormonem przytulania” lub “hormonem przywiązania”. Wynika to z faktu, że wydzielanie sporych ilości oksytocyny ma miejsce właśnie wtedy, kiedy się przytulamy i prowadzi do wytworzenia się silnej więzi.

Ale przytulanie to nie jedyny sposób na zwiększenie uwalniania oksytocyny. Proces ten stymulują również inne interakcje. W ostatnich latach udowodniono, że poziom tego hormonu wzrasta podczas śpiewania chóralnego, a także podczas improwizowanego śpiewania w grupie. A zatem – wspólny śpiew sprzyja tworzeniu więzi między śpiewającymi.

W sytuacji, kiedy nie możemy spotkać się w gronie przyjaciół nasz “mózg społeczny” domaga się jakiejś interakcji, która mogłaby zastąpić bliskie, bezpośrednie kontakty. Najprawdopodobniej to właśnie ta potrzeba sprawiła, że w wielu krajach sąsiedzi wychodzili na balkony, by razem śpiewać, a pokazujące to nagrania stały się popularne w mediach społecznościowych. Wspólny śpiew nie wymaga bezpośredniego kontaktu, a jednak pozwala poczuć się trochę tak, jak podczas przytulania się.

 

Źródło:

Greenberg D.M., Gordon I. Lockdown singing: the science of why music helps us connect in isolation. https://theconversation.com/lockdown-singing-the-science-of-why-music-helps-us-connect-in-isolation-137312

 

PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.