Dieta a płodność u kobiet

Marzeniem wielu kobiet jest zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka. Aby to marzenie mogło się spełnić, kobieta musi być płodna, a więc zdolna do współżycia, zajścia w ciążę oraz donoszenia dziecka. Płodność nie jest zależna tylko od wrodzonych predyspozycji danej osoby. Tak jak na wiele funkcji organizmu, także na nią znaczący wpływ ma styl życia, a więc dieta i aktywność fizyczna. W czasach, gdy niepłodność stanowi ogromny problem, warto zwrócić uwagę na fakt, że składniki zawarte w diecie mogą w pewnym stopniu zwiększyć szanse na sukces reprodukcyjny. Jak więc skomponować menu i jakie zdrowe nawyki wprowadzić, aby być o krok bliżej do tego sukcesu?

U podstaw płodności

Zacznijmy od początku, czyli od wyjaśnienia, na czym opiera się płodność kobiety. Zależy ona w dużej mierze od równowagi hormonów w organizmie. Przede wszystkim od tych wydzielanych przez kolejne elementy osi podwzgórze-przysadka-gonady (HPG, ang. hypothalamus-pituitary-gonadal axis) – głównego koordynatora funkcji rozrodczych. Działanie tej osi opiera się na pewnej sekwencji zdarzeń. Po pierwsze, wyspecjalizowane komórki nerwowe w podwzgórzu produkują hormon gonadoliberynę (GnRH, ang. gonadotropin-releasing hormone) Ta trafia do przysadki mózgowej i uwalniania z niej hormony: folikulotropowy (FSH, ang. follicle-stimulating hormone) i luteinizujący (LH, luteinizing hormone). Wraz z krwią docierają one do jajników. Tam, działając wspólnie, pobudzają dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych i produkcję głównych żeńskich hormonów płciowych – estrogenów. To one odpowiadają za rozwój cech zewnętrznych typowych dla płci żeńskiej, regularne miesiączkowanie oraz za popęd seksualny. Na tym wachlarz hormonów związanych z płodnością się nie kończy. W jajniku wytwarzany jest dodatkowo progesteron, który umożliwia zagnieżdżenie się zarodka w macicy i  utrzymanie ciąży. Z przysadki mózgowej, oprócz FSH i LH, wydzielana jest również prolaktyna – hormon odpowiadający m.in. za rozwój gruczołów mlecznych i wytwarzanie mleka podczas laktacji.

Dzięki prawidłowemu działaniu osi HPG i hormonów wymienionych powyżej u kobiet występuje regularny cykl miesiączkowy, a podczas owulacji z dojrzałego pęcherzyka jajnikowego (pęcherzyka Graafa) uwolniona zostaje komórka jajowa. Gdy zostanie zapłodniona, powstanie zarodek, z którego rozwinie się mały człowiek.

Krytyczna waga

Na funkcje układu rozrodczego wpływ ma wiele czynników, w tym ilość tkanki tłuszczowej zgromadzonej w naszym ciele. Już w latach 70. ubiegłego wieku określono, że kobieta musi osiągnąć pewną krytyczną masę ciała lub odpowiadającą jej graniczą zawartość tłuszczu w organizmie, aby jajniki zaczęły swoją cykliczną pracę. Wyniki kolejnych badań naukowych dowodzą, że istnieje nierozerwalny związek pomiędzy wskaźnikiem BMI (wskaźnik masy ciała, ang. body mass index) a płodnością. Zarówno niedowaga, jak i otyłość, będąca plagą naszych czasów, wywierają negatywny wpływ na funkcje rozrodcze. Jak do tego dochodzi? Pośredniczą w tym dwa hormony: insulina i leptyna.

Insulina to dobrze znany wszystkim hormon, który chroni przed nadmiernym wzrostem poziomu cukru we krwi. Niestety u osób ze zbyt dużą masą ciała istnieje wysokie ryzyko rozwoju insulinooporności. Co to oznacza? Tkanki tracą wrażliwość na ten hormon, a w konsekwencji trzustka wydziela go w coraz większych ilościach. Zarówno insulinooporność, jak i wynikający z niej nadmiar insuliny prowadzą do zakłóceń sygnalizacji insuliny w jajniku. Skutkuje to zaburzeniami w procesie produkcji hormonów płciowych i w dojrzewaniu pęcherzyka jajnikowego. Dodatkowo nadmiar insuliny hamuje syntezę globuliny wiążącej hormony płciowe. Prowadzi to do wzrostu poziomu wolnego testosteronu i estradiolu we krwi, a więc zaburza równowagę hormonalną. Insuliooporność stanowi również jedną z przyczyn zespołu policystycznych jajników (PCOS, ang. polycystic ovary syndrome) – choroby, która objawia się nadprodukcją męskich hormonów płciowych i zablokowaniem funkcji jajników.

Obecnie naukowcy wciąż intensywnie badają, jakie znaczenie dla prawidłowego działania układu rozrodczego ma leptyna – hormon wytwarzany przez tkankę tłuszczową. Wyniki prac naukowych wskazują, że stymuluje ona wydzielanie GnRH i jest jednym ze związków przyczyniających się do zapoczątkowania dojrzewania płciowego. Gdy poziom leptyny w organizmie jest utrzymany na prawidłowym poziomie, stymuluje ona proces produkcji hormonów płciowych. U osób otyłych poziom leptyny jest podniesiony. Z tego powodu ich komórki z czasem mogą przestać być wrażliwe na ten hormon. W efekcie z tkanki tłuszczowej wydzielane są coraz większe jego ilości. Skutkuje to zakłóceniami w działaniu osi HPG i problemami z płodnością. Tak więc nieodpowiedni poziom leptyny i insuliny  zaburza funkcje rozrodcze.

Podstawy diety płodności

Odpowiednia masa ciała jest niezwykle ważna dla zwiększenia szans na zajście w ciążę, ponieważ pomaga ustabilizować poziom hormonów w organizmie kobiety. Niestety nie każda szczupła osoba jest okazem zdrowia. Do odpowiedniej wagi warto dojść stosując zbilansowaną dietę, a nie poprzez nadmierne ograniczanie kalorii. Każda kobieta, która chce zadbać o swoją płodność powinna zadbać także o dobór składników odżywczych mających pozytywny wpływ na funkcje rozrodcze. A co dokładnie powinna zawierać taka „dieta płodności”?

Do określenia, na jakich produktach powinna się ona opierać w dużej mierze przyczyniły się wyniki badania „Nurses’ Health Study II (NHS II)”. Obejmowało ono aż 17,5 tysiąca kobiet w wieku prokreacyjnym i służyło ocenie ich zdrowia, także reprodukcyjnego. Autorzy tej pracy określili między innymi, że zwiększenie spożycia jednonienasyconych kwasów tłuszczowych w stosunku do nienasyconych kwasów tłuszczowych w konfiguracji trans powoduje znaczną poprawę rozrodczości. Obecnie dużą rolę przypisuje się również kwasom wielonienasyconym, zwłaszcza omega-3. Zwiększenie ich spożycia prowadzi do zwiększenia poziomu 17-beta-estradiolu, co powoduje z kolei uwalnianie GnRH, a w następnej kolejności LH. Efektem tego działania jest prawidłowy wzrost pęcherzyków jajnikowych i ich przechodzenie przez kolejne stadia rozwoju aż do pęcherzyka Graafa. Dzięki temu może dojść do owulacji. Gdzie możemy znaleźć tłuszcze nienasycone? Oliwa z oliwek, olej rzepakowy, awokado i migdały to źródła jednonienasyconych kwasów tłuszczowych. Kwasy omega-3 występują obficie w rybach morskich, siemieniu lnianym, orzechach i soi. Stanowcze NIE trzeba powiedzieć natomiast słodyczom i fast foodom, które zawierają kwasy tłuszczowe w konfiguracji trans.

Warto zwrócić także uwagę na węglowodany, ponieważ ich jakość i ilość wpływa na stężenie glukozy i insuliny we krwi. Z tego względu warto wybierać produkty o niskim indeksie glikemicznym, czyli takie które nie powodują gwałtownego wzrostu poziomu cukru we krwi. Są to przede wszystkim warzywa, m.in. pomidory, ogórki, brokuły, a także niektóre owoce, takie jak borówki, agrest, maliny czy porzeczki. Na uwagę zasługują również kasza gryczana, chleb razowy, chudy nabiał, orzechy arachidowe oraz migdały.

Wróćmy do badania NHS II. Jego wyniki sugerują również, że korzystny wpływ na płodność może mieć zastąpienie białka zwierzęcego białkiem pochodzenia roślinnego. Gdy kobiety zastępowały 5% kalorii uzyskiwanych z białka zwierzęcego tymi pochodzącymi z białka roślinnego, ryzyko wystąpienia niepłodności związanej z dysfunkcją jajników spadała u nich o ponad 50%. Białka pochodzenia zwierzęcego zawierają jednak wszystkie niezbędne dla nas aminokwasy. Mięso i żółtko jaja są np. bogatym źródłem argininy. Aminokwas ten jest niezbędny do wytwarzania tlenku azotu, który powoduje rozluźnienie mięśni gładkich. Dzięki temu krew swobodnie przepływa przez układ rozrodczy, co ułatwia m.in. zagnieżdżenie się zarodka w macicy. Niestety w tzw. diecie zachodniej  przeważa spożycie przetworzonego, czerwonego mięsa, które zawiera też spore ilości niezdrowych tłuszczów. To właśnie takie produkty, jak wędzonki, kiełbasy czy tłusty boczek warto zastąpić produktami pochodzenia roślinnego. Te zawierające dużo białka to: rośliny strączkowe i ich przetwory, orzechy oraz produkty zbożowe, takie jak komosa ryżowa czy kasza gryczana. Warzywa i owoce są  dodatkowo świetnym źródłem błonnika, witamin i minerałów, a orzechy zawierają niezbędne kwasy omega-3 i omega-6.

Witaminy i składniki odżywcze od A do Z

Dowiedzieliśmy się już, jakie znaczenie dla płodności kobiety mają podstawowe składniki diety: węglowodany, tłuszcze i białka. Niebagatelną rolę pełnią także witaminy i składniki mineralne. Gdy jest ich zbyt mało, w organizmie może dojść do wielu zaburzeń. Ich przyjmowanie jest więc niezmiernie ważne, również dla zachowania zdrowia układu rozrodczego.

Zacznijmy od witamin B6 i B12. Pierwsza z nich przyczynia się do stabilizacji poziomu progesteronu, czyli jednego z najważniejszych hormonów żeńskiego układu płciowego. Jej źródłem są otręby pszenne, pierś z indyka, wątroba, oraz ryby (łosoś, makrela). Witamina B12 jest równie ważna dla zachowania płodności. Jej niedobory mogą skutkować zahamowaniem owulacji oraz niewłaściwą implantacją zarodka. Z tego względu warto spożywać pokarmy zawierające tę substancję, czyli ryby (śledź, pstrąg, makrela), mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego. Każda kobieta planująca ciążę słyszała zapewne o dobroczynnym wpływie kwasu foliowego, znanego również jako witamina B9, który znakomicie wspiera rozwój układu nerwowego płodu. Okazuje się, że może on pomagać również w przypadku zaburzeń owulacji. Znajdziemy go w zielonych warzywach, takich jak szpinak, sałata, brokuły, brukselka, szparagi czy bób. Kolejne witaminy: A, C i E znane są ze swoich właściwości antyoksydacyjnych. Chronią komórki ciała przed wolnymi rodnikami, które mogą uszkadzać DNA. Witamina A występuje w maśle, mleku i produktach mleczarskich. Bogatym źródłem witaminy C jest kapusta kiszona, czerwona papryka, owoce cytrusowe oraz kiwi. Duże ilości witaminy E zawierają natomiast oleje roślinne, orzechy, pestki dyni, sezam, migdały i awokado. Pamiętajmy też o „witaminie słońca” – witaminie D3, ponieważ w znaczący sposób podnosi ona wrażliwość na insulinę.

W „diecie płodności” należy zwrócić uwagę na zawartość składników mineralnych, takich jak żelazo, cynk, selen czy jod. Są one niezbędne dla działania wielu enzymów. Wyniki jednego z badań, dotyczącego populacji polskiej, wykazały, że dieta stosowana przez kobiety w wieku reprodukcyjnym pokrywa niecałe 40% zapotrzebowania na żelazo. Jego niedobory skutkują m.in. zaburzeniami owulacji. Źródłem tego pierwiastka jest wątróbka, chude czerwone mięso, żółtka jaj, kakao oraz pistacje. Dla prawidłowego przebiegu owulacji ważny jest również cynk. Jego obecność jest niezbędna dla funkcjonowania wielu hormonów, w tym insuliny. Pomaga też zachować odpowiednie stężenie estrogenów i progesteronu. Cynk występuje w dużych ilościach w ostrygach. Zawierają go również wątróbka, jaja, żółte sery oraz pestki dyni. Selen i jod to pierwiastki wspierające pracę tarczycy. Jej niedoczynność związana jest z nieprawidłowym działaniem osi HPG, zaburzeniami miesiączkowania oraz brakiem owulacji. Selen znajdziemy owocach morza, jajach, drożdżach, pomidorach i szparagach. W jod bogate są natomiast ryby (dorsz, halibut), skorupiaki i mięczaki. Na sklepowych półkach można też znaleźć sól z dodatkiem jodu.

Dieta z południa Europy

Osoby starające się o dziecko powinny usłyszeć o diecie śródziemnomorskiej, która nazywana jest najzdrowszą dietą świata. Założenia tego modelu odżywiania zdefiniowano w drugiej połowie XX wieku. Od lat wskazuje się na jej powiązanie z płodnością. A na czym opiera się ta dieta? Jej podstawą są produkty roślinne: zboża, warzywa, owoce, rośliny strączkowe, orzechy, nasiona, oliwa, zioła i przyprawy. Zalecane jest również jedzenie ryb (sardynek, anchois, łososia) oraz owoców morza. Dodatkowo w umiarkowanych ilościach powinno spożywać się nabiał, jaja oraz drób. Aby odżywiać się zgodnie z zasadami diety śródziemnomorskiej należy ograniczyć czerwone mięso. Dozwolone jest picie wytrawnego czerwonego wina – oczywiście w umiarkowanych ilościach. Dla kobiety jest to jedna lampka raz dziennie.

Naukowcy wciąż badają, w jaki dokładnie sposób dieta śródziemnomorska wpływa na funkcje rozrodcze kobiety. Duże znaczenie ma na pewno zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz świeżych warzyw i owoców, bogatych w witaminy i składniki mineralne. Istnieje wiele prac, które potwierdzają, że stosowanie tej diety zwiększa szanse na powodzenie technik wspomaganego rozrodu. Wyniki jednego z badań potwierdziły też, że dieta śródziemnomorska znacznie poprawia funkcje seksualne u kobiet zmagających się z zespołem metabolicznym, którego składowe obejmują m.in. insulinoopornośc, otyłość bruszną oraz nadciśnienie tętnicze. Być może stosowanie tej diety uchroniłoby kobiety przed innymi następstwami syndromu metabolicznego, czyli zaburzeniami miesiączkowania, owulacji i poronieniami, a nie tylko przed obniżonym popędem płciowym? Miejmy nadzieję, że naukowcy odpowiedzą na to pytanie twierdząco w kolejnych badaniach.

Dieta na pożądanie

Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć, że aby począć dziecko należy regularnie odbywać stosunki seksualne z osobą płci przeciwnej. Niestety ze względu na natłok obowiązków, stres i codzienny pęd życia często dochodzi do zmniejszenia libido, czyli naturalne pojawianie się myśli związanych z seksem oraz potrzeba odbycia stosunku bez wyraźnego sygnału erotycznego. Libido napędzane jest przez hormony płciowe. Chodzi tu zwłaszcza o estrogeny i progesteron. Ale nie tylko. Znaczącą rolę odgrywa tutaj również testosteron, który dominuje w układzie rozrodczym mężczyzn, a u kobiet produkowany jest w dużo mniejszych ilościach. Dieta zwiększająca popęd płciowy powinna więc opierać się na składnikach wspomagających wydzielanie wymienionych powyżej hormonów. Istnieją pokarmy, którym przypisuje się szczególne znaczenie dla libido. Określa się je mianem afrodyzjaków. Jednym z nich są ostrygi. Ma to swoje oparcie w nauce, ponieważ zawierają one duże ilości cynku i selenu, o których wspomniane było już wcześniej. Za najsilniejsze afrodyzjaki, przeznaczone szczególnie dla kobiet, uważa się anyż, czekoladę oraz szafran. Wyniki badań naukowych wskazują, że spożywanie dziennie 15 mg ekstraktu z szafranu przez 8 tygodni znacznie zwiększyło pożądanie, liczbę orgazmów i satysfakcję z seksu u kobiet, które wcześniej skarżyły się na zaburzenia seksulane. Okazuje się też, że ekspozycja na sam zapach szafranu przez 20 min zwiększa poziom estrogenów.

Pożądanie nie rodzi się jednak w jajnikach, tylko w mózgu. Hormony mogą je regulować, ale to, czy kobieta ma ochotę na seks zależy również od jej stanu psychicznego i od tego, czy neuroprzekaźniki w jej układzie nerwowym działają prawidłowo. Uczucie podniecenia byłoby niemożliwe bez istnienia dopaminy – głównego przekaźnika w układzie nagrody. Dzięki niej jesteśmy zdolni do odczuwania przyjemności. Dopamina powstaje z aminokwasów: tyrozyny i fenyloalaniny. Możemy dostarczać je wraz z pożywieniem, aby poziom dopaminy w mózgu zachowany był na odpowiednim poziomie. Duże ilości tych aminokwasów znajdują się w produktach o wysokiej zawartości białka: mięsie, rybach, serach, jajkach i mleku. Produkty pochodzenia roślinnego będące ich źródłem to: ziemniaki, biała fasola, soja, orzechy arachidowe, nasiona słonecznika, pestki dyni. Inne neuroprzekaźniki biorące w regulacji podniecenia to noradrenalina i acetylocholina, pełniące rolę aktywatorów. Noradrenalina powstaje z dopaminy. Prekursorem acetylocholiny jest natomiast cholina. Znajdziemy ją w wątróbce, rybach (dorsz, makrela, śledź), jajach, kawiorze, krewetkach, kalafiorze, a mniejsze ilości także w soi i owocach cytrusowych.

Jednym z największych wrogów libido jest, jak już wspomnieliśmy, stres. To on powoduje, że jesteśmy spięci i w złym humorze. Wtedy spada też ochota na seks. W mózgu obecne są jednak neuroprzekaźniki, które pomagają radzić sobie z obniżonym nastrojem i napięciem nerwowym. Jednym z nich jest serotonina. To dzięki niej odczuwamy zadowolenie. Powstaje z tryptofanu, aminokwasu który w dużych ilościach występuje w rybach (pstrągu, dorszu, śledziach, makreli), cielęcinie, serze mozzarella, wątróbce, tofu, piersi z kurczaka i pestkach dyni. Kolejny neuroprzekaźnik, GABA, jest kluczowy dla radzenia sobie ze stresem. Pozwala odprężyć się po pełnym wyzwań dniu. Choć sam jest aminokwasem, produkowany jest z innego aminokwasu – kwasu glutaminowego. Nie trzeba go dostarczać z zewnątrz, jednak należy przesunąć równowagę między tymi dwoma związkami w stronę GABA. Warto w tym celu spożywać produkty niskowęglowodanowe, ale zawierające duże ilości zdrowych tłuszczów. Są to na przykład: orzechy brazylijskie i włoskie, awokado, sery (mozarella, gouda), śledzie w oleju oraz śmietana 36%.

A jednak dieta to nie wszystko?

Zdrowy styl życia to nie tylko dieta. To także regularna aktywność fizyczna i unikanie używek. Jak się okazuje, jedno i drugie może korzystnie wpływać na płodność. Dzięki regularnemu wysiłkowi fizycznemu i zredukowaniu tkanki tłuszczowej poziom leptyny może wrócić do prawidłowego poziomu. Zwiększa się również wrażliwość na insulinę, a zmniejsza poziom stresu oksydacyjnego. Wysiłek fizyczny dobrze wpływa też na umysł i na postrzeganie siebie. Jest to niezwykle ważne dla dobrego samopoczucia i przekłada się później na zwiększenie libido. Jest jednak jedna uwaga. Kobiety powinny uważać na to, jak często i intensywnie ćwiczą. Zbytnie forsowanie się nie jest wskazane. Może doprowadzić np. do wzrostu poziomu hormonów stresu. Lepsza jest umiarkowana, regularna aktywność fizyczna, dostosowana do aktualnego stanu zdrowia.

Używki, takie jak alkohol czy papierosy, mogą negatywnie wpływać na płodność. Wszyscy wiedzą o szkodliwości picia alkoholu podczas ciąży. Jego spożywanie może również zmniejszać szanse na poczęcie dziecka. Większość napojów alkoholowych ma wysoki indeks glikemiczny. W efekcie może rozwinąć się insulinooporność, a stąd już prosta droga do zaburzeń funkcji jajników. Intensywne spożywanie alkoholu powoduje zmniejszenie rezerwy jajnikowej, czyli zapasu komórek jajowych. W papierosach z kolei zawartych jest wiele szkodliwych substancji, które zaburzają proces wydzielania hormonów z podwzgórza i przysadki. Zakłócają więc działanie osi HPG. Estradiol i progesteron wydzielane są w nieprawidłowych ilościach. W rezultacie dochodzi do rozregulowania cyklu menstruacyjnego. A co z wielbicielami kawy? Istnieją przesłanki, że jej nadmierne spożycie może zmniejszać szanse na sukces reprodukcyjny. Wyniki jednego z badań sugerują, że kobiety przyjmujące więcej niż  500 mg kofeiny dziennie, mogą dłużej czekać na moment zajścia w ciążę. Nawet powyżej 10 miesięcy od rozpoczęcia starań o dziecko. A ile właściwie kawy musielibyśmy wypić, aby przekroczyć tę dawkę? Wszystko zależy od rodzaju i sposobu przyrządzania tego napoju. Pijąc w przybliżeniu 4 kubki kawy rozpuszczalnej przygotowanej z dwóch łyżeczek lub sięgając po 7 espresso dziennie niebezpiecznie zbliżamy się do podanej wartości. Statystyczny Polak takiej ilości nie spożywa. Ale nie każdy mieści się w statystykach, więc kobiety, które kawę najchętniej piłyby litrami powinni uważać. Kofeina w niej zawarta pobudza wydzielanie dopaminy, a rozregulowanie działania układu nagrody może prowadzić do uzależnienia. Można jednak zadziałać w bardziej przemyślany sposób. Wyniki badań przeprowadzonych na samicach szczurów wykazały, że po podaniu kofeiny częściej kopulowały one z samcem. Nigdy wcześniej tym samicom nie podawano kofeiny. Niezaprzeczalnie człowieka i szczura wiele dzieli, ale ich układ nagrody działa na podobnych zasadach. Może dobry pomysłem byłoby więc ogólne ograniczenie picia kawy, ale zwiększenie jej spożycia w okresie okołoowulacyjnym? Teoretycznie podniosłaby ona libido. A im więcej stosunków kilka dni przed i w czasie owulacji, tym większa szansa na zapłodnienie. Ci, którzy kawy nie lubią mogą pomyśleć też o innych źródłach kofeiny, takich jak herbata czy yerba mate lub o czekoladzie, która zawiera teobrominę działającą podobnie do kofeiny.

Jeszcze jedno. Warto spróbować walczyć z negatywnymi skutkami stresu. Dlaczego? Kortyzol, czyli główny hormon stresowy, zmniejsza wydzielanie GnRH oraz sprawia, że komórki przysadki są na GnRH mniej wrażliwe, a więc uwalniają mniejsze ilości LH i FSH. W ten sposób koryzol zakłóca działanie osi HPG. Hormon ten oddziałuje również bezpośrednio na jajniki: opóźnia dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych, owulację i wydzielanie estrogenu. Dobrym sposobem na zwalczanie negatywnych skutków stresu jest umiarkowany wysiłek fizyczny. Szczególnie joga, która oprócz tego, że wzmacnia ciało, pozwala również wyciszyć umysł. Pomocna może być też medytacja, która pozwala ciału rozluźnić się i wyciszyć. Najprostszą metodą na stres jest jednak przytulenie się do ukochanej osoby. Pobudza ono wydzielanie serotoniny, oksytocyny i endorfin – związków odpowiadających za dobre samopoczucie.

Przepis na płodność

Podsumowując, prowadzenie zdrowego trybu życia, czyli dostarczanie sobie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, uprawianie sportu, unikanie używek i zwalczanie negatywnych skutków stresu już samo w sobie jest przepisem na płodność. W przypadku chorób zaburzających funkcje rozrodcze, takich jak otyłość czy zespół policystycznych jajników, warto udać się do dietetyka, który rozpisze odpowiednio dostosowaną do nas dietę. Już w IV w p.n.e. Hipokrates mawiał: „Gdybyśmy mogli zapewnić każdej osobie odpowiednią ilość pożywienia i ćwiczeń, nie za mało, nie za dużo, znaleźlibyśmy najbezpieczniejszą drogę do zdrowia”.

 

Autor:

Dominika Kawka

Źródła:

Bojanowska M., Kostecka M. Dieta i styl życia jako czynniki wpływające na płodność. Kosmos, 2018

Bolumar F. et al. Caffeine Intake and Delayed Conception: A European Multicenter Study on Infertility and Subfecundity. American Journal of Epidemiology, 1997

Chavarro J.E. et al. A prospective study of dietary carbohydrates quantity and quality in relation to risk of ovulatory infertility. European Journal of Clinical Nutrition, 2009

Chavarro et al. Protein intake and ovulatory infertility. American Journal of Obstetrics and Gynecology, 2008

Dudek et al. Ocena podaży żelaza i kwasu foliowego u kobiet w wieku rozrodczym. Wybrane Problemy Kliniczne, 2017

Esposito K. Mediterranean diet improves sexual function in women with the metabolic syndrome. International Journal of Impotence Research, 2007

Fontana R., Torre S.D. The Deep Correlation between Energy Metabolism and Reproduction: A View on the Effects of Nutrition for Women Fertility. Nutrients, 2016

Guarraci F.A., Benson A. ‘‘Coffee, Tea and Me’’: Moderate doses of caffeine affect sexual behavior in female rats. Pharmacology Biochemistry and Behaviour, 2005

Maksym A. et al. Possibilities of nutrition therapy of subfertility. Kwartalnik naukowy, 2018

Mollaioli D et al. Lifestyles and sexuality in men and women: the gender perspective in sexual medicine. Reproductive Biology and Endocrinology, 2020

Moskalewicz J. Problemy zdrowia prokreacyjnego związane z konsumpcją alkoholu. Alkoholizm i Narkomania, 2007

Ostrowska L., Karecka U. Wpływ diety i aktywności fizycznej na płodność kobiet. Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu, 2017

Rahmati M et al. The effect of saffron on sexual dysfunction in women of reproductive age. Nursing Practice Today, 2017 

Sitarz A.M., Wójtowicz A.K. Wpływ dymu tytoniowego na płodność kobiety. Medycyna Środowiskowa, 2015

Tagliabue A. Nutrition and fertility. Minerva Gastroenterologica e Dietologica, 2008
Vetulani J. Neurobiologia behawioru seksualnego. Wszechświat, 2012

https://www.naturalmedicinejournal.com/journal/2012-04/whiff-saffron-changes-hormone-levels-women

https://www.nurseshealthstudy.org

https://psychologiawpraktyce.pl/artykul/wplyw-diety-na-libido


PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.