Czy szczęście jest cebulą?

Po przeczytaniu powyższego tytułu ktoś mógłby się zaśmiać i zapytać – ale jak to? Szczęście? Cebulą? Zdrowy rozsądek każe przypuszczać, że warzywo, którego krojenie wywołuje łzy, raczej nie ma zbyt wiele do zaoferowania jeśli chodzi o nasze poczucie szczęścia… Otóż – nie o łzy tu chodzi, ale o strukturę. Okazuje się, że dobrostan psychiczny – podobnie jak cebula – ma warstwy.

Nie trzeba być badaczem by zauważyć, że szczęście nie jest aż tak ściśle związane z bogactwem, urodą czy udanym życiem osobistym, jak mogłoby się wydawać. Są osoby, które „mają wszystko” (pieniądze, zdrowie, satysfakcjonujący związek, dzieci, czas na hobby itp.), a mimo to czują się nieszczęśliwe. Są także ludzie, którzy odczuwają wysoki poziom zadowolenia z życia mimo niedostatków i trudności, z którymi muszą się zmagać każdego dnia. Z czego to wynika?

Naukowcy nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy to „udane” życie wywołuje poczucie szczęścia, czy odwrotnie – poczucie szczęścia sprzyja powodzeniu życiowemu. Wszak gdy jesteśmy szczęśliwi, to patrzymy na świat przez różowe okulary (problemy wydają się mniej straszne), angażujemy się w czynności sprawiające radość, a nasze pozytywnie nastawienie do ludzi i świata skutkuje otrzymywaniem pozytywnych komunikatów i wzmocnień. Istnieją różne teorie próbujące dać odpowiedź na pytanie, czy szczęście jest domeną osób, którym sprzyja los (podejście „dół-góra”) , czy to szczęśliwi przyciągają do siebie więcej szczęścia ponieważ… są szczęśliwi (podejście „góra-dół”). Tytułową cebulę znajdziemy w teorii zaproponowanej przez profesora Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Cebulowa teoria szczęścia

Według Czapińskiego, dobrostan psychiczny można podzielić na trzy warstwy.

Warstwa najgłębsza, środek „cebuli” to zdeterminowana genetycznie wola życia. Jest to biologicznie uwarunkowany standard, nie zawsze i nie w pełni uświadamiany, którego nie można zmienić w sposób inny niż farmakologiczny bądź chirurgiczny. Nie da się być trwale szczęśliwszym, niż ów standard – nawet po wygranej na loterii poziom szczęścia świeżo upieczonego bogacza opadnie do typowego dla niego poziomu. Różni ludzie różnią się poziomem woli życia – to tłumaczy dlaczego tak często spotykamy osoby, których subiektywny dobrostan jest wyższy lub niższy, niż byśmy się tego spodziewali patrząc jedynie na okoliczności ich życia.

Warstwą środkową „cebuli” jest ogólny dobrostan subiektywny, odpowiadający hedonistycznym (bilans emocjonalny, ogólne satysfakcje) i niektórym eudajmonistycznym (np. sens życia) miarom odczuwanego zadowolenia. Jest on związany z tym, co człowiek sądzi o wartości swojego życia w ogóle.

Trzecią, najbardziej zewnętrzną warstwę stanowią bieżące doświadczenia człowieka: bilans emocjonalny niedawnych wydarzeń, sytuacja mieszkaniowa, finansowa i rodzinna, wypoczynek, a nawet – pogoda. Są to tzw. satysfakcje cząstkowe.

O ile środek cebuli jest niezmienny przez całe życie, jej zewnętrzna warstwa zakorzeniona jest w obiektywnej rzeczywistości i podatna na zmianę (ktoś kto dostał podwyżkę będzie na tym poziomie szczęśliwszy niż niedawno zwolniona osoba). Ogólny dobrostan psychiczny, czyli subiektywnie odczuwany poziom szczęścia, jest wynikiem kompromisu między satysfakcjami cząstkowymi, zależnymi od czynników zewnętrznych (zewnętrzna warstwa cebuli) i wolą życia (środek). Co ciekawe, ludzie mają tendencję do przeceniania wpływu tych czynników zewnętrznych na ogólne poczucie szczęścia. W związku z ową skłonnością do wyolbrzymiania wpływu różnych wydarzeń życiowych na nasz dobrostan wyodrębniamy dwa złudzenia.

Złudzenie hedonistyczne

Większość ludzi wierzy, że szczęście hedonistyczne (związane z odczuwaniem pozytywnych emocji) jest funkcją osiągnięć życiowych, postępu czy gromadzenia dóbr. Nie jest to jednak prawdą – po każdej kolejnej „zdobyczy” poziom szczęścia powraca do typowego dla danego człowieka poziomu, a on wynajduje sobie kolejny cel, który ma go uszczęśliwić. Mechanizm ten ma znaczenie ewolucyjne – sprzyja on rozwojowi jednostki, ale też całego społeczeństwa. Ktoś, kto kupuje samochód, nie staje się przez to długotrwale szczęśliwszy, ale daje pracę nieznanym sobie ludziom. Tak więc złudzenie hedonistyczne, polegające na przecenianiu wpływu zdarzeń pozytywnych na poczucie szczęścia („Jak dostanę awans/wybuduję dom to w końcu będę szczęśliwy!”) ma ogromne znaczenie dla rozwoju nie tylko pojedynczego człowieka, ale i całego gatunku.

Nie ma jednak powodu, byśmy czuli się pokrzywdzeni przez nasze geny – może posiadanie nowego samochodu nie jest tak wspaniałe, jak mogłoby się nam wydawać przed wzięciem kredytu, ale zepsucie się starego auta też nie obniży naszego dobrostanu w takim stopniu, jak się spodziewamy.

Złudzenie patetyczne

Skłonność ludzi do przeceniania negatywnego wpływu przykrych wydarzeń życiowych na ich subiektywne poczucie szczęścia nazywamy złudzeniem patetycznym. Istnienie tego efektu potwierdzają wyniki wielu badań – m.in. Pearlmanna i Uhlmanna (1988) nad dobrostanem pacjentów w podeszłym wieku leczonych ambulatoryjnie na chroniczne choroby (nowotwory, cukrzyca, choroby serca, artretyzm itp.). Pearlmann i Uhlmann poprosili zarówno pacjentów, jak i lekarzy o ocenę jakości życia tychże pacjentów. Okazało się, że związek między tymi dwiema ocenami był bardzo słaby. Wynikało to stąd, że w procesie oceny jakości życia lekarze kierowali się rodzajem choroby – im poważniejsza, tym mniej pozytywna ocena dobrostanu pacjenta. Według takich kryteriów, osoba cierpiąca na chorobę nowotworową nie mogła być tak samo lub bardziej szczęśliwa, niż ta z diagnozą artretyzmu. Co ciekawe, oceny własne pacjentów nie zależały od rodzaju choroby i – wbrew oczekiwaniom lekarzy – były zbliżone do ocen w populacji ogólnej.

Złudzenie patetyczne można także zaobserwować w badaniach sondażowych – respondenci systematycznie oceniają generalną sytuację materialną w kraju jako gorszą, niż swoją własną.

Istnienie tego zjawiska spowodowane jest tym, że postronny obserwator dokonuje oceny bazując jedynie na obiektywnych wskaźnikach dobrostanu (okoliczności życia, bogactwo, prestiż, zdrowie, uroda itp.), nie biorąc pod uwagę działań zaradczych, mechanizmów adaptacyjnych i zasobów psychologicznych człowieka.

Ze złudzeniem hedonistycznym i patetycznym związany jest efekt negatywności – przecenianie wpływu zdarzeń negatywnych na ogólne poczucie szczęścia jest większe, niż przecenianie znaczenia zdarzeń pozytywnych.

Czym jest atraktor szczęścia?

Złudzenie hedonistyczne motywuje nas do rozwoju, złudzenie patetyczne – do unikania niebezpieczeństw, a poziom szczęścia nie jest zdeterminowany przez okoliczności życia w takim stopniu, jakby się mogło wydawać. Co w takim razie sprawia, że nasz subiektywny dobrostan utrzymuje się na podobnym poziomie mimo różnych zawirowań życiowych? Cebulowa teoria szczęścia należy do grona teorii postulujących istnienie tzw. atraktora szczęścia – biologicznego mechanizmu, którego zadaniem jest utrzymywanie stałego poziomu dobrostanu subiektywnego. To właśnie atraktor szczęścia znajduje się w środku „cebuli” i odpowiada za regulowanie poziomu woli życia.

Szczęście a geny i neurobiologia

David Lykken, psycholog i neuropsychiatra z Uniwersytetu Minnesoty twierdził, że charakterystyczny dla danego człowieka poziom szczęścia jest niemal w 100% uwarunkowany genetycznie. Jego zdaniem nie każdemu uda się ten wrodzony poziom utrzymać przez całe życie, a niektórzy nigdy go nie osiągną. Lykken w swojej pracy badał poziom szczęścia bliźniąt jednojajowych wychowywanych oddzielnie, aby sprawdzić, w jakim stopniu za dobrostan subiektywny odpowiadają geny. Okazało się, że znając poziom szczęścia jednego z bliźniąt, można przewidywać poziom szczęścia drugiego. Współczynnik korelacji wynosi 0,5 – oznacza to, że geny odpowiadają za ok. 50% poczucia dobrostanu. Zdaniem Lykkena nie ma jednak „genu szczęścia” ani zestawu takich genów – bywają jedynie mniej lub bardziej „szczęśliwe” konfiguracje odziedziczonych, współgrających ze sobą cech. Aby to wyjaśnić, Lykken posłużył się przykładem wybitnego śpiewaka. Żadne z jego rodziców nie potrafiło śpiewać, ale odpowiednia kombinacja genów zarówno matki jak i ojca dała w efekcie potomka o odpowiedniej budowie fizycznej (nos, gardło, struny głosowe itp.) i szczególnie wrażliwym słuchu. Oznacza to, że dziecko bardzo szczęśliwych rodziców nie musi być zaprogramowane na szczęście i odwrotnie – mniej szczęśliwi ludzie nie muszą spłodzić nieszczęśliwego człowieka.

Prawie dekadę po śmierci Lykkena w 2006 roku, naukowcy z Uniwersytetu w Warnie i Politechniki w Hongkongu ogłosili, że najszczęśliwsi ludzie żyją w rejonach o najczęstszym występowaniu określonego allelu genu kodującego hydrolazę amidów kwasów tłuszczowych – FAAH. Do takich wniosków doszli po przeanalizowaniu struktury genetycznej i satysfakcji z życia obywateli różnych krajów. „Szczęśliwy” gen FAAH hamuje rozpadu anandamidu – naturalnego kannabinoidu, dzięki czemu wydłuża okres odczuwania przyjemności i ogranicza wrażenia bólowe. Specyficzny allel genu występuje najczęściej w Afryce Zachodniej, na północy Ameryki Południowej oraz w Europie Północnej. Najrzadziej można go znaleźć w państwach arabskich oraz w Azji Południowo-Wschodniej. Autorzy badania nie twierdzą jednak, że poziom szczęścia obywateli zależny jest tylko od czynników genetycznych.

Z perspektywy neurobiologicznej, poczucie szczęścia jest ściśle związane z poziomami odpowiednich neuroprzekaźników: dopaminy, serotoniny i oksytocyny. Dopamina – „hormon szczęścia” odgrywa istotną rolę w odczuwaniu pozytywnych emocji. Oksytocyna – „hormon miłości” – odpowiada za tworzenie i podtrzymywanie bliskich więzi społecznych. Serotoninie zawdzięczamy dobre samopoczucie – dlatego terapia depresji w dużej mierze opiera się na selektywnych inhibitorach zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI). Leki zawierające SSRI hamują reabsorpcję serotoniny przez neurony, dzięki czemu jej stężenie w szczelinie synaptycznej jest większe. Zwiększone stężenie serotoniny powoduje z kolei wzrost neuroprzekaźnictwa.

Jak osiągnąć szczęście?

Według Davida Lykkena, aby być zadowolonym z życia należy dawkować sobie drobne przyjemności (smaczne jedzenie, spotkania z przyjaciółmi itp.) oraz znaleźć satysfakcjonujące zajęcie, w którym będzie się dobrym (hobby, praca).

W psychologii oprócz podejścia hedonistycznego, definiującego szczęście jako odczuwanie pozytywnych emocji, wyróżniamy podejście eudajmonistyczne, skupiające się na wartościach. Według zwolenników teorii eudajmonistycznych, człowiek będzie szczęśliwy, jeżeli będzie żył zgodnie z własnymi przekonaniami. W podejściu eudajmonistycznym szczęśliwy jest nie ten, kto odczuwa przyjemność czy radość, ale ten, kto uważa, że jego życie – niekoniecznie proste i przyjemne – ma sens.

Zdaniem amerykańskiej pisarki Margaret Lee Runbeck, „szczęście nie jest stacją, do której przyjeżdżasz, lecz sposobem podróżowania”. Podczas jazdy pociągiem, niektórzy ludzie skupiają się wyłącznie na celu podróży, inni wolą podziwiać widoki za oknem. Choć jedni i drudzy pragną dotrzeć do swojej stacji, trudno nie zgodzić się z tym, że podróż upływa przyjemniej osobom potrafiącym zobaczyć i docenić piękno otaczającego nas świata.

Źródła:

1. Psychologiczne teorie szczęścia, w: Janusz Czapiński (red.), Psychologia pozytywna. Nauka o szczęściu, zdrowiu, sile i cnotach człowieka (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 51–102)
2. https://mctfr.psych.umn.edu/research/happiness.html
3. https://www.focus.pl/artykul/szczescie-zapisane-w-genach
4. https://www.focus.pl/artykul/naukowcy-zidentyfikowali-gen-szczescia

PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.