Kończy się styczeń, a zimy jak nie było, tak nie ma. Dni powoli stają się coraz dłuższe, co jest sygnałem, że już niedługo pożegnamy się z najbardziej ponurym okresem w roku. Noce wciąż jednak pozostają długie, a nasza odporność na infekcje osłabiona. Co tu dużo mówić, jesteśmy zwyczajnie zmęczeni niskimi temperaturami, kiepską pogodą i małą ilością światła dziennego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że bakterie i wirusy, głównie te atakujące układ oddechowy, tylko na to czekały i właśnie zacierają mikroskopijne łapki, szykując się do zmasowanego ataku na nos, zatoki, gardło, oskrzela i płuca. Na dodatek zewsząd docierają do nas niepokojące pogłoski o morderczym koronawirusie z Azji, wywołującym zapalenie płuc… Nie da się ukryć, że obecnie nasz system obronny jest słabszy niż jeszcze kilka miesięcy temu. Wszystko przez to, że wychładzamy i przesuszamy błony śluzowe (np. nosa), produkujemy mniej witaminy D (z powodu niedostatku światła słonecznego), a nasze pożywienie zawiera mniej witamin niż wiosną i latem.
Więcej