alergia

Alergia: co to jest i jak się tego pozbyć?

Nareszcie dzień zrobił się zauważalnie dłuższy. Nie wstajemy już do pracy w ciemnościach, słońce świeci nawet wtedy, gdy z niej wychodzimy. Trawniki odzyskują żywe kolory, drzewa wypuszczają świeże listki i kwiaty. W reklamach telewizyjnych środki na przeziębienie i grypę zostały zastąpione przez preparaty na alergię. Jednym słowem – wiosna. Aż chciałoby się wyjść do parku albo na łąkę i pozwolić bladej po zimie skórze złapać nieco promieni słońca. Stanąć pod pięknym, błękitnym niebem, słuchać radosnego świergotu ptaków i zaczerpnąć głęboko do płuc pachnącego świeżością powietrza. I gdy tak rozkoszujemy się długo oczekiwaną wiosną, czujemy, jak oczy zaczynają szczypać i pojawiają się w nich łzy – zdecydowanie nie mające nic wspólnego ze wzruszeniem. Pociągając nosem, gorączkowo szukamy chusteczek, i już wiemy, że dopadła nas, jak co roku, alergia.

Co to w ogóle jest alergia?

Najkrócej mówiąc: jest to nieprawidłowa reakcja układu odpornościowego, który błędnie ocenia jako wroga zupełnie nieszkodliwą substancję. Układ immunologiczny ma bronić nas przed atakami bakterii, wirusów i innych pasożytów. Dlatego nasz organizm nieustannie patrolowany jest przez mastocyty, zwane też komórkami tucznymi. Wyposażone są one w swoiste czujniki – białka zwane przeciwciałami, wykrywające patogeny, które mogłyby przedostać się przez błony śluzowe układu pokarmowego czy oddechowego lub przez skaleczenia skóry. Jeśli przeciwciało wykryje antygen, czyli cząsteczkę białka, którą zidentyfikuje jako zagrożenie, mastocyt uruchamia reakcje obronne. Wydziela wówczas substancje takie jak histamina, będące mediatorami procesu zapalnego. Wywołują one działania mające na celu ograniczenie patogenom możliwości rozprzestrzenienia się po organizmie, np. zwiększenie produkcji śluzu w układzie oddechowym, skurcz mięśni gładkich w oskrzelach oraz rozszerzenie naczyń krwionośnych, co ułatwia dotarcie na miejsce białym krwinkom. Mastocyt produkuje także substancje zwane cytokinami i chemokinami. Mobilizują one do działania inne komórki układu odpornościowego, ale mogą też powoli uszkadzać tkanki.

O ile koszt ten jest niewielki, gdy zyskiem jest uchronienie się przed inwazją chorobotwórczych bakterii czy wirusów, to jednak bywa problematyczny, kiedy mastocyty, zamiast prawdziwych patogenów, rozpoznają zagrożenie w substancjach, które tak naprawdę nam nie szkodzą. Okazuje się wówczas, że musimy uważać na to, co jemy, spacery po łące i wyjazdy do babci na wieś stają się dla nas męczarnią, a niekiedy zmuszeni jesteśmy nawet pożegnać się z czworonożnym pupilem.

Jakie są objawy alergii?

Najczęstsze symptomy alergii można podzielić na kilka grup, w zależności od tego, których układów dotyczą. Mamy więc objawy:

  • łzowo-nosowe: katar, w tym także sienny, obrzęk błony śluzowej nosa, zapalenie spojówek,
  • skórne: swędzenie, pieczenie, rumień, zaczerwienienie, pokrzywka, wysypka, bąble na skórze,
  • ze strony układu oddechowego: kaszel, duszności, świsty, astma oskrzelowa,
  • ze strony układu pokarmowego: biegunka, wymioty.

Zdarza się, że w ciągu życia objawy alergii, a także ich nasilenie, ulegają zmianie, choć wywoływane są przez ten sam czynnik. Np. niemowlę reaguje na mleko krowie biegunką i bólami brzucha, w wieku 3 lat – pokrzywką, w wieku 8 lat – katarem i zatkanym nosem, zaś jako nastolatek – astmą. Takie przechodzenie jednych symptomów w drugie nazywane jest marszem alergicznym. Największe nasilenie reakcji alergicznych występuje u dzieci w wieku 9-14 lat.

Nie oznacza to jednak, że pierwsze reakcje alergiczne nie mogą pojawić się już w dorosłym życiu. Choć nie do końca wiadomo dlaczego tak się dzieje, predyspozycje do uczuleń mogą pozostawać w ukryciu przez wiele lat i dać o sobie znać nawet dopiero po pięćdziesiątce.

Najgroźniejszym objawem alergii jest wstrząs anafilaktyczny. Następuje on po kilku-kilkunastu minutach od kontaktu z uczulającą substancją. Jest on uogólnioną reakcją całego organizmu o bardzo gwałtownym przebiegu. Zwykle rozpoczyna się od uczucia niepokoju i bólu głowy, następnie pojawia się bladość, szum w uszach, silne duszności i szybki spadek ciśnienia krwi, któremu towarzyszy przyspieszona akcja serca oraz osłabienie tętna. Mogą wystąpić też wymioty, ból brzucha i biegunka, a w szczególnie ciężkich przypadkach – także atak drgawek. Niekiedy, na skutek obrzęku błony śluzowej krtani, dochodzi do zablokowania dróg oddechowych i śmierci.

Skutecznym ratunkiem w przypadku wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego jest podanie choremu adrenaliny, najlepiej domięśniowo, w przednio-boczną powierzchnię uda. Koniecznie trzeba wezwać też karetkę pogotowia. Osoby, które wiedzą o swojej podatności na taką reakcję, powinny zawsze mieć przy sobie adrenalinę w postaci jednorazowych ampułkostrzykawek. Czynnikami, które sprzyjają pojawieniu się wstrząsu anafilaktycznego są zwłaszcza alergia na orzeszki ziemne oraz choroby układu oddechowego, zwłaszcza astma oskrzelowa.

Co może uczulać?

Alergenem, czyli substancją, którą nasz układ odpornościowy mylnie traktuje jako wroga, może być dosłownie wszystko. Klasycznie alergeny dzieli się na trzy grupy: kontaktowe, wziewne i pokarmowe.

W pierwszej z tych grup czynnikami wywołującymi reakcję uczuleniową są substancje bezpośrednio kontaktujące się ze skórą, najczęściej kosmetyki, proszki do prania, środki czystości, biżuteria, monety (również inne metalowe elementy zawierające nikiel i chrom) oraz jady owadów. Szczególnie niebezpieczne są pszczoły – po użądleniu ich żądło pozostaje w skórze i jad jeszcze przez jakiś czas może przedostawać się do organizmu.

Druga grupa, czyli alergeny wziewne, to między innymi pyłki roślin, zwłaszcza traw, zarodniki pleśni, sierść zwierząt, roztocza kurzu domowego lub wełna. Mikroskopijne cząstki tych substancji przedostają się z powietrzem do układu oddechowego, gdzie wywołują odpowiedź immunologiczną. Osoby uczulone na pyłki powinny obserwować kalendarz pylenia i zminimalizować przebywanie na świeżym powietrzu w okresach największego stężenia alergenów.

Ostatnią grupę stanowią substancję wchodzące w skład pokarmów. Najczęściej są to orzechy, czekolada, mleko krowie, białko jaja kurzego, cytrusy, ryby i owoce morza, pomidory, soja oraz leki. Spośród tych ostatnich najbardziej uczulającymi są antybiotyki, szczególnie penicylina i jej pochodne, insulina, barbiturany i benzodiazepiny, salicylany, anestetyki i sulfonamidy. Dodatki do żywności także mogą być alergenami. Dotyczy to zwłaszcza glutaminianu sodu, niektórych sztucznych barwników i konserwantów.

Zdarza się także, że układ odpornościowy „myli się” przy rozpoznawaniu antygenu. Jest to spowodowane podobieństwem niektórych fragmentów białek alergenu, np. pyłku brzozy, do białek pochodzących z zupełnie innego źródła, np. marchwi lub jabłka. Jeśli więc jesteśmy uczuleni na brzozę, może wystąpić u nas reakcja alergiczna po zjedzeniu właśnie tych produktów. Nazywa się to alergią krzyżową i jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin alergologii.

Jakie są przyczyny alergii?

Skąd to się właściwie bierze? Przecież kiedyś tego nie było – kręcą z niedowierzaniem głowami nasze babcie. Otóż nie tak całkiem „nie było” – część badaczy sugeruje, że pierwsze wzmianki o wstrząsie anafilaktycznym pochodzą już sprzed ponad 4500 lat, kiedy to faraon Menes miał doznać wstrząsu anafilaktycznego po użądleniu przez osę. Nawet jeśli jest to, jak sądzą niektórzy, żart wymyślony w latach 80. XX wieku, to nie jest nim z pewnością Talmud Babiloński z II wieku p.n.e., w którym wspomniano o takiej samej przyczynie śmierci. Britannicus, syn rzymskiego cesarza Klaudiusza, miał uczulenie na końską sierść, objawiającą się wysypka i intensywnym łzawieniem. Na przełomie V i IV wieku p.n.e. Hipokrates opisywał alergię na krowie mleko.

No dobrze, ale skąd to się właściwie bierze? Naukowcy od lat starają się to wyjaśnić. Początkowo wiele uwagi poświęcano środowisku zewnętrznemu i pochodzącym z niego zanieczyszczeniom. W latach 80. XX wieku opracowano jednak koncepcję nazywaną „teorią higieniczną”. Według niej kluczowym czynnikiem odpowiadającym za znacznie częstsze występowanie alergii w dzisiejszych czasach jest fakt, że żyjemy w czystym, higienicznym otoczeniu.

W dawnych czasach nie dysponowaliśmy tyloma środkami czystości, nie mieliśmy antybiotyków, nie stosowaliśmy pasteryzacji do eliminowania mikroorganizmów z naszego jedzenia. Generalnie mieliśmy znacznie większy kontakt z brudem, bakteriami i różnego rodzaju pasożytami. Nawet i dzisiaj w naszym organizmie obecnych jest ok. 39 bilionów bakterii (podczas gdy nasze ciało składa się zaledwie z 30 bilionów komórek). Wszystkim tym żyjącym w nas stworzonkom, zdecydowanie bardziej niż robienie nam krzywdy przez wywoływanie chorób, opłacało się wykształcić sposoby na wyciszenie naszego układu odpornościowego. W ten sposób one były dla nas nieszkodliwe, a my dostarczaliśmy im pożywienia w postaci np. niestrawionych przez nas resztek pokarmu. Taki układ funkcjonował bardzo dobrze, dopóki nie zaczęliśmy żyć higienicznie. Eliminacja naszych małych towarzyszy, postępująca zwłaszcza w krajach wysoko rozwiniętych, doprowadziła do rozregulowania układu odpornościowego i mastocyty, zamiast zwalczać drobnoustroje chorobotwórcze, biorą się za niewinne orzeszki ziemne, pyłki czy czekoladę.

Co może potwierdzać teorię higieniczną? Choćby fakt, że alergie występują znacznie częściej w krajach wysoko rozwiniętych niż w rozwijających się. Występują przecież między nimi duże dysproporcje w dostępie do środków czystości i leków, które wpływają na liczebność zamieszkujących ludzkie ciała mikroorganizmów. Naukowcy zaobserwowali też że mniej alergii występuje u dzieci wychowujących się na terenach wiejskich, mających rodzeństwo i posiadających w domu zwierzęta niż u tych, które mieszkają w miastach, są jedynakami i zwierząt nie mają. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że dzieci z pierwszej grupy mają po prostu częstszy kontakt z brudem i zarazkami. Ich układ odpornościowy, mówiąc kolokwialnie, ma się więc czym zająć i nie marnuje czasu na głupoty.

Naukowcy są zdania, że predyspozycje do alergii przekazywane są w genach następnym pokoleniom. Odziedziczyć można skłonności do występowania astmy oskrzelowej, kataru siennego czy reakcji skórnych. Jak wykazują badania, u dzieci zdrowych rodziców ryzyko wystąpienia uczuleń wynosi 12%. Rośnie ono do 20%, gdy jedno z rodziców ma alergię i do 40%, gdy mają ją i ojciec, i matka. Natomiast jeśli obydwoje uczuleni są na to samo, wynosi ono aż 70%.

Jak sobie pomóc?

Najlepszą metodą jest unikanie alergenów. Jest to stosunkowo proste w przypadku alergii pokarmowej lub kontaktowej – po prostu nie jemy i nie dotykamy tego, co nas uczula. Trudności pojawiają się, gdy problemem są np. pyłki – od nich raczej się nie odizolujemy. Możemy wówczas wspomóc się lekarstwami. Sprawdzają się te antyhistaminowe, ponieważ to właśnie histamina odpowiada za większość reakcji alergicznych. Pomocne jest także stosowanie preparatów wapnia, choć ich działanie jest nieco słabsze. Jeśli w kontakcie z alergenem pojawiają się u nas duszności, musimy pamiętać, żeby zawsze mieć przy sobie leki rozkurczające oskrzela – tak na wszelki wypadek. Przy skłonności zaś do wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego nie powinniśmy rozstawać się z jednorazowymi ampułkostrzykawkami z adrenaliną.

Nawet delikatnych i mało uciążliwych objawów alergii nie należy lekceważyć. Jeśli je zaniedbamy, mogą z czasem przybierać na sile i przekształcić się w coś dużo poważniejszego, np. astmę oskrzelową, a to z pewnością znacznie utrudni nam życie. Jeśli zauważymy, że coś nas uczula, powinniśmy udać się do lekarza alergologa. Zleci on wykonanie szczegółowych testów, dzięki którym będziemy wiedzieli, na co musimy uważać, i zapisze odpowiednie leki.

Środki antyhistaminowe nie leczą jednak alergii, a tylko blokują jej objawy. Istnieje jednak możliwość przeprowadzenia immunoterapii, czyli odczulania. Polega ono na podawaniu najpierw niewielkich, a następnie coraz większych dawek alergenu i ma na celu, mówiąc metaforycznie, przekonanie układu odpornościowego, że ta substancja nie jest dla organizmu zagrożeniem i że nie musi wytaczać przeciwko niej ciężkiej artylerii. Oczywiście, odbywa się to w kontrolowanych warunkach, aby można było udzielić pacjentowi natychmiastowej pomocy w razie wystąpienia nasilonej reakcji uczuleniowej. Analizy badań klinicznych potwierdzają, że taka terapia jest skuteczna. U osób z astmą łagodzi objawy i zmniejsza zapotrzebowanie na leki nawet w 80%. Zastrzyki z alergenem przyjmuje się jeden lub dwa razy w miesiącu, a cała procedura trwa zwykle trzy lata. Efekt jednak utrzymuje się nawet do 12 lat. Obecnie prowadzone są badania nad skróceniem tego czasu oraz nad formami podawania alergenów, które nie wymagałyby wizyty pacjentów w szpitalu czy przychodni.

Zioła przeciw alergii

Możemy też łagodzić objawy alergii, stosując odpowiednie zioła. Oczywiście, tylko wtedy, jeśli nie jesteśmy na nie uczuleni.

Świetnym przykładem takiej rośliny jest rumianek pospolity (Matricaria chamomilla). Jego działanie antyhistaminowe udowodniono i potwierdzono licznymi badaniami już w latach 50. XX wieku. Odpowiadają za nie głównie azuleny zawarte w jego olejku eterycznym. Rumianek dobrze sprawdzi się zwłaszcza w łagodzeniu skórnych reakcji alergicznych lub przy zapaleniu spojówek. W postaci aerozolu może być pomocny przy dusznościach i katarze siennym. Napar z tej rośliny można także pić – działa wówczas uspokajająco i kojąco na dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Co ważne, rumianek można stosować nawet u niemowląt.

Drugą rośliną o szerokim zastosowaniu jest pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica). Zawiera ona związki o strukturze podobnej do leków antyhistaminowych, dlatego też jest pomocna w przypadku alergii, np. przy katarze siennym. Dodatkowo jest ona bogatym źródłem witamin, między innymi A, C, E, K oraz z grupy B, i minerałów: wapnia, magnezu, potasu, fosforu, żelaza, jodu i krzemu. Działa też przeciwmiażdżycowo, krwiotwórczo, a także ułatwia trawienie i przyswajanie składników odżywczych z pokarmu oraz pobudza układ odpornościowy. Medycyna ludowa zaleca też picie soku ze świeżych pokrzyw jako remedium na przesilenie wiosenne.

Czarnuszka siewna (Nigella sativa) zdobywa wciąż rosnąca popularność jako przyprawa. Jest także badana pod względem zastosowania w leczeniu alergii. Potwierdzono, że tłoczony z niej olej może łagodzić objawy astmy oskrzelowej, kataru alergicznego, zapalenia spojówek i reakcji skórnych zarówno u osób dorosłych, jak i u dzieci w wieku od 6 do 15 lat. Dodatkowo wspiera układ odpornościowy, redukuje poziom cholesterolu i glukozy we krwi oraz działa ochronnie na wątrobę i nerki. Ponadto nasiona czarnuszki zawierają znaczne ilości witamin E, B1 i B6 oraz żelaza, wapnia, potasu, cynku, fosforu i miedzi.

Skuteczny w leczeniu alergicznych nieżytów dróg oddechowych jest też bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea). Działa on też rozkurczowo, rozszerza oskrzela i pomaga odkrztuszać zalegającą wydzielinę, co ułatwia oddychanie przy występowaniu astmy. Ma też korzystny wpływ na funkcjonowanie wątroby, nerek, przewodu pokarmowego oraz układu immunologicznego. Jest to w naszym kraju jedna z najdłużej znanych roślin leczniczych.


Komentarz

Laila

Ech, alergia jest straszna, szczególnie kiedy ktoś ma alergię na pyłki. Okres wiosenny/letni to prawdziwa katorga. Mnie pomaga również kalendarz pyleń, sprawdzam sobie kiedy i w jakim nasileniu występują więc wiem kiedy mam uważać podwójnie i wzmacniać się suplementami diety.


Skomentuj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.