Niekończąca się historia poszukiwania szczęścia

Co sprawia, że czujemy się zadowoleni z życia? Jak zmienia się to z wiekiem? Czy szczęście w ogóle istnieje, a jeśli tak, to jak je osiągnąć? Badacze z uniwersytetu Harvarda szukają odpowiedzi na te pytania nieprzerwanie od niemal 80 lat. Możliwe, że dzięki nim uzyskamy pewne wskazówki dotyczące kwestii szczęścia. W perspektywie obecnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19 wnioski te są niezwykle ważne, zatem warto je przypomnieć.

Prawie sto lat temu…

Z początkowej grupy uczestników obecnie żyje jedynie dziewiętnastu – wszyscy są już po dziewięćdziesiątce. Ponieważ w tamtych czasach w USA studiować mogli jedynie mężczyźni, badanie początkowo nie obejmowało kobiet. Później zostało rozszerzone na potomstwo tych mężczyzn – dodano ponad tysiąc uczestników – w tym także ich córki. Umożliwiło to sprawdzenie, jak doświadczenia z wczesnego dzieciństwa wpływają na stan zdrowia w późniejszych etapach życia. Część z tych osób odniosła sukces zawodowy, a część wpadła w alkoholizm lub choroby psychiczne.

Co więcej, w latach 70. XX wieku badanie zostało ponownie rozszerzone tak, by uwzględnić nie tylko relatywnie uprzywilejowanych studentów tej elitarnej uczelni. W tym celu 456 mieszkańców śródmieścia Bostonu zostało zaproszonych do uczestnictwa w eksperymencie. Czterdziestu z nich wciąż żyje. Następnie, niemal dekadę później, do badania włączono również żony i partnerki uczestników.

Przez niemal 80 lat trwania eksperymentu naukowcy zebrali ogromną ilość danych dotyczących stanu zdrowia oraz przebiegu życia tych kilku tysięcy ludzi. Śledzili wzloty i upadki w ich życiu zawodowym oraz prywatnym. Wyniki przyniosły poruszające wnioski.

Źródło zdrowia

“Odkryliśmy, że to związki, jakie tworzymy mają największy wpływ na nasze zdrowie.  Dbanie o stan ciała również było istotne, lecz dbanie o relacje okazało się ważniejsze. Wydaje się, że troszczenie się o innych to forma troszczenia się o siebie. A to, moim zdaniem, jest rewolucyjne spostrzeżenie” – opowiada Robert Waldinger, dyrektor badania, który jest profesorem uniwersytetu Harvarda oraz psychiatrą.

Wyniki badania ujawniły, że ci uczestnicy, którzy cieszyli się bliskimi relacjami międzyludzkimi, byli zdrowsi od tych, którzy zdobyli więcej pieniędzy lub sławy, lecz byli samotni. To właśnie dobre jakościowo związki chroniły ludzi przed konsekwencjami przykrych życiowych doświadczeń i pomagały dłużej utrzymać zdrowie psychiczne oraz fizyczne. Co więcej, sama satysfakcja z relacji była lepszym wyznacznikiem długiego i szczęśliwego życia niż czynniki takie jak status społeczny, inteligencja, a nawet predyspozycje genetyczne. Wyniki były podobne zarówno w grupie absolwentów Harvardu, jak i mieszkańców Bostonu.

Naukowcy przeanalizowali ogromny zbiór danych, zawierający zarówno medyczne wskaźniki stanu zdrowia, jak i rezultaty tysięcy wywiadów i kwestionariuszy, podsumowujące stan psychologiczny uczestników oraz informacje demograficzne i społeczne. Wyniki ich analizy wskazały na istnienie silnej korelacji pomiędzy zdrowiem badanych a ich relacjami partnerskimi, przyjacielskimi, a także zaangażowaniem społecznym. Innymi słowy, im więcej satysfakcji czerpali badani ze swoich relacji międzyludzkich, tym lepsze było ich zdrowie. Co więcej, wielu niezależnych badaczy potwierdziło tę zależność: satysfakcja z relacji była ważniejsza dla przyszłego zdrowia pięćdziesięciolatków, niż poziom ich cholesterolu!

“Nasze dane były jednoznaczne. Przebieg starzenia się mogliśmy przewidzieć nie za pomocą wskaźników medycznych – takich jak poziom cholesterolu – lecz dzięki informacjom o jakości życia społecznego. Ludzie, którzy czerpali najwięcej satysfakcji ze swoich relacji w wieku pięćdziesięciu lat, trzydzieści lat później byli najzdrowsi” – opowiada Waldinger w swoim popularnym Ted Talku.

Kolejnym elementem wspierającym zdrowe starzenie się była satysfakcja płynąca z życia małżeńskiego. Otóż okazało się, że zapobiega ona pogorszeniu się zdrowia psychicznego badanych. Osiemdziesięcioletni uczestnicy żyjący w szczęśliwych związkach małżeńskich cieszyli się dobrym samopoczuciem nawet w dni, w których doskwierał im ból fizyczny. Natomiast ci, których relacje były mniej satysfakcjonujące, cierpieli mocniej – zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Życie uczestników, którzy utrzymywali ciepłe i pełne zaangażowania relacje międzyludzkie, było dłuższe i szczęśliwsze. Natomiast samotnicy częściej umierali wcześniej.

“Samotność zabija. I to w takim samym stopniu jak palenie papierosów lub spożywanie alkoholu” – podsumowuje Waldinger.

Co ciekawe, wyniki analizy wskazały także, że ci badani, którzy żyli dłużej i zdrowiej unikali nadmiernego zażywania nikotyny czy alkoholu. Ponadto uczestnicy mający mocne wsparcie ze strony partnerów lub przyjaciół cieszyli się lepszymi zdolnościami poznawczymi w późniejszym wieku. Podsumowując, dobre jakościowo relacje chronią zarówno zdrowie psychiczne, jak i fizyczne, a być może także zapobiegają popadaniu w nałogi.

Podobne wyniki uzyskano w badaniu przeprowadzonym stosunkowo niedawno. Do udziału w eksperymencie tym razem zaproszono kobiety. Przeprowadzono pomiar ich stanu psychologicznego: nastroju, nastawienia, samopoczucia, zdolności pamięciowych, a także jakości życia małżeńskiego. Naukowcy porównali wskaźniki psychologiczne i kognitywne uczestniczek, który czuły się bezpiecznie w swoich związkach z wskaźnikami tych, które w związkach doświadczały częstych sporów. Rezultaty tej analizy były jednoznaczne:  kobiety odczuwające większą satysfakcję w małżeństwie rzadziej cierpiały z powodu objawów depresji, cieszyły się lepszym samopoczuciem, a ich pamięć funkcjonowała lepiej, niż w przypadku kobiet, których związki były mniej satysfakcjonujące.

“Dobre relacje międzyludzkie chronią zdrowie ciała i mózgu. Słowo “dobre” nie oznacza, że partnerzy nigdy się nie kłócą. Przeciwnie, niektórzy z naszych badanych nieustannie docinali sobie nawzajem. Pomimo to czuli oni, że mogą polegać na sobie nawzajem – i to właśnie było kluczowym aspektem ich relacji” – relacjonuje Waldinger w swoim Ted Talku.

Proces starzenia się rozpoczyna się w chwili narodzin i trwa aż do śmierci. Dlatego też warto dbać o siebie i swoje zdrowie na każdym etapie życia.

“Obserwowaliśmy jak stan zdrowia niektórych uczestników zaczyna zmieniać się się w wieku około trzydziestu lat – na gorsze. Oznacza to, że zaczynając dbać o siebie wcześniej, możesz wpłynąć na przebieg swojego procesu starzenia się. Najlepsza rada, jaką mogę się podzielić, to: dbaj o swoje ciało tak, jakby miało być ci potrzebne przez sto lat – bo może być” – mówi Waldinger.

Rozwój eksperymentu

Dziś badacze mogą uzyskać informacje o kodzie genetycznym człowieka dysponując jedynie próbką krwi, albo dokładnie zobrazować kształt ich organów lub tkanek wykorzystując rezonans magnetyczny. W 1938 roku metody te istniały ewentualnie na kartach powieści fantastycznonaukowych. W tym sensie eksperyment przeprowadzony na Harvardzie jest również kroniką historii rozwoju nauk o człowieku.

Ten eksperyment, podobnie jak jego uczestnicy, miał długie życie. Jego przebieg nadzorowało czterech dyrektorów, których zainteresowania i metody odzwierciedlały dominującą w danym okresie naukową wizję rzeczywistości. Pierwszy dyrektor, Clark Heath, kierował eksperymentem od 1938 do 1954. W tamtych czasach idee genetyki i determinizmu biologicznego przeważały w naukach o człowieku. Naukowcy wierzyli, że stan fizyczny, zdolności intelektualne i cechy osobowości wyznaczają przebieg rozwoju i starzenia się. Dokonywali oni pomiarów antropologicznych: objętości czaszki, kształtu łuków brwiowych oraz rozmiaru i ilości pieprzyków. Mierzyli także elektryczną aktywność mózgu, a nawet analizowali odręczne pismo badanych.

Psychiatra George Vaillant dołączył do zespołu badaczy w 1966, a kierował nim od 1972 do 2004. Z wykształcenia jest psychoanalitykiem. To on rozpoznał rolę, jaką relacje międzyludzkie odgrywają w prowadzeniu szczęśliwego, zdrowego życia.

Wnioski ze swoich badań zawarł w książce zatytułowanej “Dobre starzenie się” (z ang. Aging Well). Opisuje w niej sześć czynników, które mają największy wpływ na proces starzenia się uczestników grupy Harvardzkiej. Są to:

  • aktywność fizyczna
  • brak nadużywania nikotyny i alkoholu
  • dojrzałe mechanizmy radzenia sobie ze stresem
  • utrzymywanie zdrowej diety i wagi ciała
  • stabilne, satysfakcjonujące relacje międzyludzkie

Dodatkowo, w przypadku bostońskiej grupy uczestników istotnym czynnikiem mającym wpływ na stan zdrowia była edukacja. Osoby z wyższym wykształceniem prowadziły zdrowszy tryb życia i rzadziej wpadały w nałogi.

We wnioskach z badania Vaillant podkreśla rolę sześciu opisanych czynników ochronnych w zdrowym przebiegu starzenia się. Ponadto wykazuje, że ich efekt kumuluje się – im więcej obecnych jest ich w życiu danej osoby, tym większe ma ona szanse na długą i zdrową starość.

“Kiedy rozpoczynaliśmy ten eksperyment, nikt nie brał pod uwagę empatii czy przywiązania. Lecz kluczem do szczęśliwego życia okazały się właśnie zdrowe relacje międzyludzkie” – mówi Vaillant.

Badanie to pokazało,  że wpływ czynników genetycznych na przebieg starzenia się jest o wiele mniejszy, niż dotychczas sądzono. Co więcej obaliło ono mit, że osobowość człowieka stabilizuje się do trzydziestego roku życia, a później pozostaje niezmienna. Niektórzy badani, którzy jako dwudziestokilkulatkowie mieli tendencje autodestrukcyjne – np. nadużywali substancji psychoaktywnych – zostawali zdrowymi i szczęśliwymi staruszkami. Natomiast inni, którzy wchodzili w dorosłość w blasku wspaniałych perspektyw, w późniejszym wieku popadali w nałogi bądź choroby psychiczne takie jak depresja. Obserwacje te pokazują, że zmiany w życiu mogą nastąpić w każdym jego okresie.

Przyszłość eksperymentu

Czwarty dyrektor badania, Waldinger, rozszerzył jego zasięg na żony i dzieci pierwszych uczestników. Obejmuje ono zatem także drugą generację badanych. Waldigner ma nadzieję, że będzie ono uwzględniać również trzecie i czwarte pokolenie uczestników – choć oznacza to, że prawdopodobnie nikt nigdy go nie powtórzy. Niemniej jednak, jak podkreśla badacz, eksperyment ten może rzucić światło na kolejne aspekty zdrowego starzenia się.

“Zamierzamy sprawdzić jak ludzie radzą sobie ze stresem oraz czy ich ciała znajdują się w stanie ciągłego pobudzenia współczulnej części nerwowego układu autonomicznego – reakcji walcz lub uciekaj. Ponadto zbadamy mechanizm, który powoduje, że konsekwencje trudnych doświadczeń z dzieciństwa mogą pozostać utajone przez lata i ujawnić się dopiero na starość, pogarszając stan zdrowia” – uzasadnia przedłużenie badania Waldinger.

Recepta na szczęście

Wyniki badania wskazały specyficzne cechy i zachowania, które łączyły się ze zwiększonym odczuwaniem szczęścia wśród wszystkich badanych. Najważniejsza z nich okazała się umiejętność odpuszczania.

Starzejąc się, ludzie zaczynali bardziej skupiać się na tych sprawach, które były dla nich naprawde ważne i przestawali przejmować się tymi mniej istotnymi. Wyniki te wskazują, iż osoby starsze łatwiej godzą się z porażkami. Być może wynika to z faktu, że stają się one coraz bardziej świadome ulotności życia. Decydują się więc skupiać na jego pozytywnych aspektach, dzięki czemu wzrasta ich poczucie szczęścia.

Nie musisz czekać, aż się zestarzejesz, by zrobić to samo. Jakie czynności sprawiają, że czujesz się dobrze? Co sprawia Ci radość? Śpiewanie? Granie w gry? A może jazda na rowerze lub podróże? Są to proste aktywności, które w każdej chwili możesz włączyć do swojego planu dnia i czerpać z nich przyjemność. Warto zatem wygospodarować na nie czas i potraktować go jako inwestycję w zdrową starość.

Głównym odkryciem harvardzkiego eksperymentu było znalezienie silnej zależności między szczęściem a jakością bliskich relacji. Te relacje powodują psychologiczne i emocjonalne pobudzenie, i automatycznie poprawiają nastrój. Z kolei izolacja społeczna silnie obniża samopoczucie. Dlatego w codziennym życiu warto zauważać, doceniać i wzmacniać pozytywne związki międzyludzkie.

Jeśli zaś czujesz potrzebę rozszerzenia swoich kręgów społecznych, możesz spróbować podjąć się wolontariatu w organizacji, której cel jest ci bliski. W ten sposób masz duże szanse, by poznać ludzi o podobnym usposobieniu. Poza tym wolontariat zwiększa poziom szczęścia ponieważ dostarcza poczucia celowości życia. Możesz także poszukać grup i klubów łączących pasjonatów Twojego hobby. Możliwości jest wiele. A wieloletni eksperyment z Harvardu pokazuje nam, że klucz do szczęścia leży w naszych rękach.

 

Autor:

Natalia Koperska

Źródła:

Waldinger RJ et al. "Security of attachment to spouses in late life: Concurrent and prospective links with cognitive and emotional wellbeing." 2015. Clin Psychol Sci.

Waldinger RJ, Schulz MS. "What's love got to do with it? Social functioning, perceived health, and daily happiness in married octogenarians." 2010. Psychol Aging.

https://www.adultdevelopmentstudy.org/

PRZECZYTAJ TEŻ:


Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.