Zapominasz? To dobrze – twój mózg się rozwija

„Zapominanie jest higieną mózgu.”

Antoni Słonimski

Jak działa ludzka pamięć?

Istnieje mnóstwo badań naukowych dotyczących mechanizmów tworzenia się pamięci. Analizuje się funkcje całych rejonów mózgu, pojedynczych komórek nerwowych, a nawet poszczególnych białek. I wciąż poszukuje się sposobów ich usprawnienia. Stosunkowo niewiele uwagi poświęca się za to procesom zapominania. Najwyraźniej naukowcy uznają, że wiąże się ono z nieprawidłowym funkcjonowaniem mózgu, jest więc czymś niepożądanym. Czy to znaczy, że gdyby działał on jak należy, pamiętalibyśmy bez wyjątku wszystko, co kiedykolwiek przeczytaliśmy bądź usłyszeliśmy?

Zwykle wyobrażamy sobie, że nasza pamięć funkcjonuje jak kamera wideo, zapisując wspomnienia w postaci nagrań. Za każdym razem, gdy do nich wracamy, mamy dokładny, niezmienny rejestr tego, co się wydarzyło. A jeśli filmu nie da się odtworzyć lub jego jakość jest słaba, to najwyraźniej coś jest nie tak z kamerą albo odtwarzaczem – w obu przypadkach chodzi o nasz mózg. Nic bardziej mylnego. Zapamiętywanie nieskończonych ilości informacji wcale nie jest jego nadrzędnym celem. Nie musi też mieć nic wspólnego z inteligencją. Jej podstawą jest bowiem nie ultrachłonna pamięć, ale zdolność do analizowania danych, szukania zależności i podejmowania na ich podstawie trafnych decyzji. Weźmy też pod uwagę, że ludzie uważani za najinteligentniejszych – wybitni naukowcy – często przedstawiani są jako osoby rozkojarzone i zapominalskie. Znanych jest na przykład mnóstwo anegdot o roztargnieniu choćby takiego geniusza jak Albert Einstein.

Pamięć jako narzędzie przetrwania

Jak zatem mózg decyduje, co zapamięta, a czego nie? Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest zrozumienie, że pamięć nie jest celem samym w sobie, a jedynie narzędziem do przetrwania. Wspomnienia mają nam pomagać w podejmowaniu decyzji. Dlatego nasz umysł skupia się na informacjach, o których myśli, że mogą mu się kiedyś przydać. Wyobraźmy sobie naszego przodka z czasów prehistorycznych. Jeśli w dżungli został zaatakowany przez tygrysa i udało mu się przeżyć, do końca życia zapamiętał, że to zwierzę oznacza kłopoty. Ale raczej nie potrafiłby odpowiedzieć na pytanie, ile motyli spotkał po drodze do domu i jakie kolory miały ich skrzydła.

Nasz przodek widział zarówno tygrysa, jak i motyle. Dlaczego więc zapamiętał tylko jedno zwierzę? Przyjrzyjmy się mechanizmom funkcjonowania mózgu. Decyzja o tym, które wspomnienia zachować na dłużej, zapada przy udziale struktury zwanej ciałem migdałowatym. Wiąże ona informacje i wydarzenia z emocjami, które w danej chwili odczuwamy. Im są one silniejsze, tym większe prawdopodobieństwo, że o danej sytuacji będziemy pamiętać już zawsze. Ciało migdałowate jest najbardziej aktywne wtedy, gdy czujemy strach, dlatego najmocniej zapadają nam w pamięć przerażające lub bardzo stresujące wydarzenia. Z punktu widzenia przetrwania istotna jest bowiem wiedza, czego się wystrzegać, aby przeżyć. Drugiej okazji do nauczenia się, że tygrysów należy unikać, nasz przodek mógłby już nie mieć.

Zatem wiemy już, co i dlaczego zapamiętujemy. A dlaczego zapominamy? Sięgnijmy ponownie w głąb mózgu. W pobliżu ciała migdałowatego znajduje się struktura zwana hipokampem. To ona odpowiada za pamięć długotrwałą. Wspomnienia w niej zapisane są bardzo szczegółowe i dokładne. Wprawdzie informacje zapisujemy także w korze mózgu, ale tam znajduje się raczej ich ogólny zarys. Każdy z nas wie, że detale z czasem ulegają w pamięci zatarciu. Dzieje się tak, ponieważ nasz mózg, a zwłaszcza hipokamp, ulega ciągłym zmianom.

Pamięć a neurogeneza

Naukowcy myśleli kiedyś, że mózg rozwija się tylko w czasie ciąży, a na świat przychodzimy z pewną pulą neuronów, która musi nam wystarczyć na całe życie. Dopiero stosunkowo niedawno odkryli, że założenie to było błędem. Procesy powstawania nowych komórek nerwowych są aktywne bez przerwy, choć z czasem mogą tracić na sile. Pobudza je ciągła nauka i aktywność umysłowa, ale też fizyczna. Procesy te, zwane neurogenezą, najintensywniejsze są właśnie we wspomnianym już hipokampie. Nowe komórki nerwowe sprawiają, że mózg działa sprawniej. Muszą jednak zostać połączone z pozostałymi neuronami, gdyż istotą funkcjonowania układu nerwowego jest przekazywanie impulsów elektrycznych z komórki do komórki. Przy tej okazji mózg sprawdza aktualność i przydatność wcześniej powstałych połączeń, odpowiedzialnych za szczegółowe wspomnienia. Jeśli uzna, że nie są już potrzebne, po prostu je usuwa, reorganizując w ten sposób hipokamp.

Czy to dobrze? Można stwierdzić, że skoro przeżyliśmy jako gatunek z mózgiem funkcjonującym w ten sposób tyle tysięcy lat, to najwyraźniej ten mechanizm się sprawdza. Nadmiar zapisanych informacji byłby dla nas obciążeniem. W latach 60. XX wieku rosyjski psycholog Aleksander R. Łuria napisał książkę “O pamięci, która nie ma granic”, poświęconą osobie, która nie była w stanie niczego zapomnieć. Reporter jednej z moskiewskich gazet, Salomon Szereszewski, zapamiętywał dosłownie wszystko. Bezbłędnie wykonywał każdy test pamięci, któremu był poddawany. Nawet po kilkudziesięciu latach był w stanie bezbłędnie powtórzyć skomplikowane ciągi cyfr, które przy tej okazji zapamiętywał, również w odwróconej kolejności. Mógł też szczegółowo opisać pokój, w którym je czytał. Podczas gdy my poszukujemy sposobów na trwałe zapisanie informacji w mózgu, on usiłował je zapominać, zwykle jednak bezskutecznie. Wielu uczniów i studentów zapewne marzy o takiej pamięci, ale Szereszewski po prostu nie mógł z jej powodu normalnie funkcjonować. Pamiętał tak wiele szczegółów, że miał ogromne trudności z rozpoznawaniem głosu znanych mu osób przez telefon, a nawet ich twarzy podczas spotkań. Twierdził, z pewną dozą irytacji, że za każdym razem brzmią i wyglądają inaczej. Jego mózg działał trochę jak komputer, któremu zlecimy wykonanie zbyt dużej liczby zadań na raz. Dlatego też Szereszewski wydawał się powolny, niezdarny i nieśmiały. Nieograniczona pamięć była dla niego raczej źródłem problemów niż radości. Miał wielkie aspiracje, chciał wiele w życiu osiągnąć. Próbował różnych zawodów, ale w żadnym się nie sprawdzał. Ostatecznie został “zapamiętywaczem” i zabawiał publiczność pokazując sztuczki pamięciowe.

Zapominanie jako narzędzie przetrwania

Powstawanie nowych komórek nerwowych i związana z tym reorganizacja hipokampa powoduje zacieranie się szczegółów wspomnień. Dla późniejszego podejmowania decyzji najważniejsze jest, żebyśmy pamiętali ogólny zarys sytuacji. Nasz przodek, o którym wcześniej mówiliśmy, powinien pamiętać, jak ogólnie wyglądają tygrysy, żeby móc ich unikać. Detale takie jak liczba pasków na ogonie tego konkretnego, który go zaatakował, nie byłaby mu w tym zbyt pomocna. Poza tym, pamiętanie tylko ogólnej koncepcji jest korzystne także dlatego, że dzięki temu możemy łatwo dzielić tworzące rzeczywistość elementy na różne kategorie. Nasz przodek będzie więc wiedział, że skoro tygrys jest niebezpieczny, to inne podobne do niego zwierzęta, czyli geparda, panterę albo lwa, też lepiej omijać szerokim łukiem.

Zapominanie starych wspomnień jest korzystne również wtedy, gdy przestają one być aktualne i tylko “zaśmiecają” mózg. Wówczas usunięcie odpowiadających za nie połączeń między neuronami pozwala zrobić miejsce nowym, i daje szansę na odświeżenie danych. Jeśli zwierzęta, na które polował nasz przodek, zmieniały pastwisko czy wodopój, on musiał umieć tę nową informację zapamiętać. Dziś też nam się to przydaje – na przykład gdy następuje zmiana rozkładu jazdy autobusów, pamiętanie dawnych godzin odjazdu mogłoby nam zrobić w głowie niezły bałagan i utrudniłoby dotarcie do pracy na określoną godzinę.

Gdyby nie reorganizacja połączeń między komórkami nerwowymi, zapewne pamiętalibyśmy szczegóły wszystkiego, co kiedykolwiek nam się przytrafiło. Moglibyśmy wówczas mieć poważne problemy z podejmowaniem decyzji. Zbyt wiele byłoby rzeczy, które musielibyśmy brać pod uwagę. Bez tych wszystkich nieistotnych detali jest nam po prostu łatwiej – unikamy nadmiernego dopasowywania nowych sytuacji do wspomnień z przeszłości. Dzięki temu nie zakopujemy się w schematach, które wprawdzie pomagały nam wcześniej, ale dziś mogą okazać się nieprzydatne.

Przeprowadzono kiedyś eksperyment, w którym myszy musiały znaleźć w pojemniku z wodą przezroczystą platformę, na której mogły spokojnie stać. Gdy zwierzęta poznały już jej lokalizację, części z nich podano lek, którego działanie hamowało neurogenezę. U reszty zwierząt proces ten przebiegał bez zakłóceń. Gdy po jakimś czasie powtórzono eksperyment, myszy, którym podawano lek, szybciej znalazły platformę. Kiedy jednak zmieniono jej położenie, miały trudności w dotarciu do niej. Sporo czasu spędziły, pływając tam, gdzie znajdowała się wcześniej, jakby myślały “Hej, co jest? Gdzie ona się podziała, przecież wcześniej tu była!”. Z kolei zwierzęta, którym nie podawano leku, miały nieco więcej trudności z odnalezieniem platformy w jej pierwotnym położeniu. Gdy jednak została ona przesunięta, dużo łatwiej było im ją zlokalizować.

Zapominaj na zdrowie!

Wiemy o tym, że nasz mózg jest elastyczny – możemy uczyć się i poszukiwać nowych rozwiązań. Eksperyment z myszami dowodzi, że jest to możliwe właśnie dzięki neurogenezie i związanemu z nią usuwaniu niepotrzebnych połączeń między komórkami nerwowymi. Jeśli nie pamiętamy szczegółów, łatwiej jest nam szukać innych sposobów postępowania i łatwiej je zapamiętywać – jest więcej miejsca na nowe połączenia.

A zatem – kiedy następnym razem zapomnimy, gdzie położyliśmy klucze albo nie będziemy mogli przypomnieć sobie nazwiska osoby, z którą witaliśmy się na ulicy, nie martwmy się. Nasz elastyczny, wciąż rozwijający się mózg uznał po prostu, że takie informacje nie są nam potrzebne i bardzo możliwe, że miał rację. A jeśli mamy tego dość, zawsze możemy skorzystać z technik wspomagania jego pracy, dzięki którym możemy poprawić pojemność naszej pamięci.

PODOBNE WPISY


Skomentuj